Jechali 270 km/h. Oto kim jest pasażer BMW. To deweloper

45-latek, który jako pasażer uczestniczył w wypadku śmiertelnym w Stargardzie (woj. zachodniopomorskie), to znany w regionie deweloper i właściciel firmy budowlanej. Z informacji o2.pl wynika, że Marcin P. był w przeszłości karany za kierowanie gróźb do współpracowników. Mężczyzna jest współpodejrzany o doprowadzenie do wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyźni mieli jechać 270 km/h na drodze S10.

Pasażer BMW podejrzany o współspowodowanie wypadku był karany za groźbyPasażer BMW podejrzany o współspowodowanie wypadku był karany za groźby
Źródło zdjęć: © Policja
Marcin Lewicki

Śledczy wyjaśniają okoliczności dramatycznego wypadku na drodze S10 nieopodal Stargardu (woj. zachodniopomorskie). Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że 6 października Adrian K. i Marcin P. poruszali się sportowym BMW XM z prędkością 270 km/h. Swoje wyczyny nagrywali.

W pewnym momencie K. (kierowca auta) stracił panowanie nad samochodem i uderzył w osobową Toyotę. Siła była tak duża, że na miejscu zginął 70-letni kierowca pojazdu. Pasażerka Toyoty została poważnie ranna. Stan zdrowia kobiety nie zagraża jednak jej życiu.


WIDEO
"Wnioskowałbym o 20 lat". Mocne wystąpienie prawnika rodziny ofiar M. 

Adrianowi K. i Marcinowi P. nic poważnego się nie stało. Śledczy informują, że 43- i 45-latek uciekli z miejsca zdarzenia. Obydwaj usłyszeli prokuratorskie zarzuty. Kierowca Adrian K. i pasażer Marcin P. podejrzani są o to, że, działając wspólnie i w porozumieniu, spowodowali wypadek ze skutkiem śmiertelnym, rażąco złamali przepisy ruchu drogowego i oddalili się z miejsca zdarzenia. Grozi im 20 lat pozbawienia wolności.

Jak wcześniej informowała o2.pl prok. Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, Marcin P. miał wcześniej problemy z prawem. Jak udało się nam teraz ustalić, mężczyzna odpowiadał za groźby karalne kierowane wobec swoich współpracowników.

45-latek jest znanym w regionie deweloperem. Prowadzi firmę budowlaną w Maszewie (nieopodal Stargardu). Wielokrotnie brał udział i wygrywał przetargi dotyczące remontów w lokalnych samorządach. Tak było m.in. w Maszewie, gdzie przebudowywał dom seniora.

Mężczyzna, jak udało nam się ustalić, nie poczuwa się do winy za wypadek. Stwierdził, że był tylko pasażerem i nie miał wpływu na jazdę kolegi. Nie przyznaje się do winy. Aktualnie przebywa w areszcie.

Co z drugim podejrzanym?

Adrian K. z kolei to lokalny sportowiec. Mężczyzna chwali się w mediach społecznościowych, że działa jako trener personalny. 43-latek nie miał wcześniej problemów z prawem karnym. Policja ustala, czy był karany mandatami za złamanie przepisów ruchu drogowego.

Odmówił składania wyjaśnień. Nie przyznał się do winy - mówi o2.pl prok. Julia Szozda.
Wybrane dla Ciebie