Ksiądz zapłacił kurierowi za przesyłkę. "Niezły napiwek"

Kurier dostarczył paczkę za 250 zł na plebanię, a w zamian otrzymał od księdza foliową reklamówkę wypchaną bilonem. Choć dostawca zaryzykował i nie przeliczył monet na miejscu, po powrocie do auta spotkała go niemała niespodzianka. Wszystko za sprawą małej, żółtej karteczki, która zdradziła źródło gotówki.

.Ksiądz zapłacił kurierowi za przesyłkę. "Niezły napiwek"
Źródło zdjęć: © Facebook | Jestem kurierem, więc rzucam paczkami
Edyta Tomaszewska

Do nietypowego zdarzenia doszło podczas realizacji jednego ze standardowych zleceń kurierskich z płatnością przy odbiorze. Relacja z doręczenia pojawiła się na popularnym blogu – "Jestem kurierem, więc rzucam paczkami" – i błyskawicznie wywołała uśmiech oraz lawinę komentarzy internautów.

Jak wynika z relacji kierowcy, adresatem paczki o wartości 250 złotych była parafialna plebania. Nadawcą przesyłki była znana drogeria internetowa Notino, co kurier skwitował z humorem: "nowe Dior sausage pewnie xD", nawiązując do popularnych męskich perfum Dior Sauvage.

Problem pojawił się w momencie rozliczenia należności. Duchowny odbierający paczkę nie wyciągnął karty płatniczej ani odliczonych banknotów. Zamiast tego wręczył kurierowi foliową torbę wypchaną drobnymi monetami, wśród których widniał również jeden banknot stuzłotowy. Jak zapewniał duchowny, całość była wcześniej liczona i kwota z pewnością przekracza wymagane 250 zł.


WIDEO
Ksiądz Adrian przebaczył zabójcy. Nagranie

Patrzę się na to, nie chce mi się przeliczyć, widzę, że tam lata jakaś kartka. Mówię dobra: biorę – relacjonuje pracownik firmy kurierskiej.

Kurier postanowił zaufać słowom klienta i nie przeliczał zawartości worka na oczach odbiorcy. Prawdziwy sekret tajemniczej reklamówki wyjaśnił się dopiero po powrocie do samochodu dostawczego.

Na opublikowanym zdjęciu widać zawartość foliowego pakunku, terminal płatniczy oraz niewielką, karteczkę samoprzylepną, która wcześniej wpadła kurierowi w oko. Widniał na niej odręczny dopisek: "Taca 11.10 – 309.68,-".

Otworzyłem teraz i patrzę, a tam 309 ziko, niezły napiwek – skomentował kurier.

Okazało się, że zapłata pochodziła bezpośrednio ze zbiórki przeprowadzonej podczas niedzielnego nabożeństwa. Kurier nie tylko nie stracił na braku weryfikacji kwoty na miejscu, ale zyskał całkiem pokaźny naddatek. Po potrąceniu 250 zł za doręczoną paczkę, z zebranej na tacy sumy zostało mu niemal 60 złotych napiwku.

Wybrane dla Ciebie