Książulo polecił. Kebab z Radzionkowa skontrolowany. Sanepid ujawnia

W kolejkach przed lokalem KeBila w Radzionkowie (woj. śląskie) ustawiały się tłumy, a dziennie sprzedawano nawet 1300 sztuk kebabów (bułek typu Gemuse). W ostatnich dniach właściciele słynnego punktu ujawnili, że po wizycie Książula mierzą się też z częstymi kontrolami. Portal o2.pl ustalił, że kontrola sanepidu wykazała pewne nieprawidłowości.

Kontrole w lokalu, który zachwalał Książulo.Kontrole w lokalu, który zachwalał Książulo.
Źródło zdjęć: © Facebook, TikTok | KeBila, Książulo
Mateusz Domański

Popularny youtuber docenił lokal KeBila w Radzionkowie. Do gustu przypadła mu nowa pozycja - Gemuse w prawdziwym berlińskim stylu. Ta propozycja była tworzona przez kilka miesięcy. "Dziennik Zachodni" podał, że właściciele lokalu otrzymali wsparcie Piotra Ogińskiego z kanału "Kocham Gotować". Wspólnie byli nawet w Berlinie.

Takiego kebaba w Polsce jeszcze nie jadłem - tak wizytę w Radzionkowie spuentował Książulo.

Słynny youtuber był zachwycony. Podkreślał, że danie smakuje jak w Berlinie. Zostawił w lokalu naklejkę "Muala" oznaczającą jego rekomendację. Początkowo przyniosło to znakomite efekty. W drugiej połowie kwietnia sprzedawano nawet 1300 kebabów Gemuse dziennie. Krótko później pojawiły się kłopoty.

Właściciele KeBili wydali oświadczenie, z którego wynika, że mają spore kłopoty administracyjne, polegające na licznych kontrolach. Twierdzą, że osoby weryfikujące różnego rodzaju kwestie wręcz "mijają się w drzwiach", co zakłóca funkcjonowanie lokalu i utrudnia jego rozwój. Nie wskazano, kto konkretnie wykonuje kontrole.

Sanepid był w KeBili

Przyjrzeliśmy się sprawie i ustaliliśmy, że 6 maja wizytę w tym miejscu złożył przedstawiciel sanepidu w Bytomiu.

Odbyła się kontrola. Rzeczy, które były nam zgłaszane, nie zostały potwierdzone - w kontekście stanu sanitarno-higienicznego. Stwierdziliśmy inne nieprawidłowości i prowadzimy postępowanie. W tej chwili nie mogę powiedzieć, o jakie nieprawidłowości chodzi, ponieważ postępowanie jest w trakcie i nie są państwo stroną - powiedziała nam Karolina Mieduniecka, kierownik Sekcji Bezpieczeństwa Żywności i Żywienia w Powiatowej Stacji Sanitarno- Epidemiologicznej w Bytomiu.

Na razie jeszcze nie wiadomo, co może grozić lokalowi w związku ze wspomnianymi nieprawidłowościami. - Może być tak, że będziemy jeszcze wnioskować do wojewódzkiej stacji. To wciąż świeża i rozwojowa sytuacja - dodała przedstawicielka sanepidu.

Kontaktowaliśmy się też z katowickimi oddziałami Państwowej Inspekcji Pracy i Izby Administracji Skarbowej, by zapytać o ewentualne kontrole w lokalu. Na razie jednak nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

"Nie zamierzamy się poddawać"

Przedstawiciele Kebili pisali ostatnio, że stworzyli nawet zespół, który "codziennie sprząta ulice, drogi, a czasem nawet prywatne tereny mieszkańców". "Żeby odwdzięczyć się za to, że możemy tutaj działać i wspólnie tworzyć coś pięknego" - tłumaczono. Podkreślano, że mimo to ciągle występują problemy, a pod nogi właścicieli rzucane są kłody.

My jednak nie zamierzamy się poddać. Będziemy walczyć o to miejsce na ziemi do końca świata i jeden dzień dłużej, bo sprawiedliwość, szacunek i WY jesteście dla nas najważniejsi - zapowiedziano.

Próbowaliśmy nieco szerzej porozmawiać z przedstawicielami lokalu o kontrolach. "Aktualnie mamy napiętą sytuację i nie chcemy udzielać komentarza" - przekazano nam krótko.

Mateusz Domański, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie