Ma wyższe wykształcenie. Został pojmany przez Ukraińców
W niewoli ukraińskich żołnierzy znalazł się Rosjanin Siergiej Draczewski z Petersburga, doktor nauk ekonomicznych z czterema dyplomami i brytyjskim MBA. Mężczyzna przekonuje, że do podpisania kontraktu skłoniły go bezrobocie i wielomilionowe długi.
Rosyjski jeniec Siergiej Draczewski czterokrotnie kończył studia wyższe. Jest doktorem nauk ekonomicznych z Petersburga. Mimo zaszczytnych tytułów zgłosił się do rosyjskiej armii i wyjechał na front walczyć z Ukrainą. Mężczyzna został pojmany przez żołnierzy z 10. Korpusu.
Poza wyższym wykształceniem, Draczewski posiada brytyjski tytuł MBA i doświadczenie zawodowe w międzynarodowych korporacjach.
Według jego relacji kluczowe okazały się kłopoty finansowe. Draczewski mówił, że był bez pracy i miał dług w wysokości 7 mln rubli (ok. 350 tys. zł), w tym zobowiązanie związane z kredytem na BMW X6.
Twierdził, że mimo wykształcenia i praktyki zawodowej nie potrafił znaleźć w Rosji dobrze płatnego zatrudnienia, które pozwoliłoby mu wyjść z zadłużenia - podaje agencja Unian.
W opublikowanym nagraniu jeniec opisywał, że do podpisania kontraktu przekonały go zapewnienia o służbie z dala od bezpośrednich działań bojowych. Z jego słów wynikało, że oferowano mu rolę "na tyłach", związaną z pracą przy komputerze. Draczewski wspominał też rozmowę z rekruterką. Jak opowiadał, kobieta miała dopytywać go, dlaczego w ogóle chce iść do wojska mimo posiadanych kwalifikacji.
Po czasie uznał decyzję o wyjeździe na front za błąd. Mówił, że wpływ na jego wybór miała propaganda, która miała budować przekonanie o szybkiej wygranej. Decyzji ojca nie popierały dzieci. Ponadto Draczewski krytycznie ocenił kondycję rosyjskiej gospodarki, która ma być w złym stanie i której grozi stagnacja.
Jeniec skarżył się również na jakość personelu w swojej jednostce. Relacjonował, że ok. 85 proc. jego pododdziału stanowili byli skazańcy. Ponadto wśród dowódców problemem jest alkoholizm.