Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Rypinie starają się wyjaśnić zagadkową sprawę śmierci Jowity Zielińskiej. Kobieta zaginęła w lipcu 2024 roku, gdy wracała z pracy. Ostatni raz widziano ją w Rojewie, kilka kilometrów od Lisin, gdzie mieszkała.
Po dwóch latach okazało się, że kobieta nie żyje. 18 lipca 2026 r. dwóch grzybiarzy znalazło szczątki zaginionej w lesie, przy drodze, którą codziennie rowerem jeździła Jowita Zielińska. Wcześniej (10 sierpnia 2024 r.) śledczy znaleźli rower kobiety. Leżał on w lesie we wsi Wierzchowiska, czyli 4-5 km od miejsca zaginięcia 31-latki.
Jak zginęła kobieta? Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że śledczy mają kilka hipotez na temat jej śmierci. Badana jest m.in. wersja o śmierci kobiety w wypadku komunikacyjnym oraz o zabójstwie.
WIDEORolnik zaorał ulicę w Gliwicach. Rozmawialiśmy z sąsiadami
Prokuratura oficjalnie nie chce odnieść się do naszych ustaleń. Prowadzący śledztwo oczekują na wyniki sekcji zwłok 31-latki.
Śledztwo jest nadal w toku. Wykonujemy czynności procesowe. Czekamy na opinię z sekcji zwłok, bo to będzie miało kluczowe znaczenie dla kwalifikacji prawnej. Ustalona została tożsamość szczątków. Mamy opinię z zakresu DNA - mówi o2.pl prok. Jacek Lasiński z Prokuratury Rejonowej w Rypinie.
Jak zginęła Jowita Zielińska? Mieszkańcy mają różne wersje
Rozmawialiśmy z mieszkańcami Rojewa i Lisin o sprawie śmierci Jowity Zielińskiej. Potwierdzają oni wcześniejsze informacje "Faktu", że prokuratura prowadziła z nimi badania wariografem. O co pytali śledczy?
Takie ogólne pytania. Gdzie kto był, co robił. Sprawdzali tym urządzeniem, czy ktoś kłamie. Mój syn był na tym badaniu - ujawnia jeden z mieszkańców Lisin, który prosi o anonimowość.
Wiadomo, że badani byli nie tylko mieszkańcy Rojewa i Lisin, ale też pobliskiego Sarnowa. Według mieszkańców, wszystko świadczy o tym, że Jowita Zielińska została zamordowana.
Ona by do auta nikomu obcemu nie wsiadła. Siłą ją musieli zaciągnąć. Kolega widział w okolicy białego busa, który kręcił się, gdy doszło do morderstwa i odnalezienia zwłok. W środku miało być trzech barczystych mężczyzn. Nie spisał numerów, a szkoda - mówi nam inny z sąsiadów Jowity Zielińskiej.
Wątek busa jest znany lokalnej społeczności. Słyszała o nim również Grażyna Jagielska, sołtys Rojewa.
O tym białym busie to słychać od początku. Pogłoski są jednak różne. Trudno zweryfikować to, co mówią ludzie. Myślę, że nikt obcy jej nie zabił. Nie znał jej rozkładu jazdy. Trybu funkcjonowania. Czy czujemy się zagrożeni? Życie we wsi toczy się dalej, ale zagrożenie czuć. Póki winowajca nie będzie schwytany, nie wiemy tak naprawdę z kim rozmawiamy - mówi w rozmowie z o2.pl sołtys Rojewa.
Grażyna Jagielska podkreśla, że od zaginięcia Zielińskiej we wsi nie doszło do żadnych niepokojących zdarzeń, poza znalezieniem zwłok. Kobieta (podobnie jak inni mieszkańcy) nie wierzy w wersję, że szczątki 31-latki mogły leżeć w lesie przez dwa lata. Wszyscy nasi rozmówcy uważają, że kości zostały podrzucone na miejsce zbrodni.
Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura zna wątek podrzucenia szczątków i białego busa. Wszystkie te okoliczności są badane przez śledczych. Prok. Jacek Lasiński potwierdził też, że z mieszkańcami przeprowadzono szereg działań, w tym badania wariografem.
Mogę potwierdzić, że przeprowadzono badania wariografem. Jeżeli chodzi o podrzucenie zwłok, to dopiero opinia z sekcji odpowie nam, czy szczątki zostały podrzucone, czy nie. Czekamy na opinię sądowo-lekarską. Okoliczność dotycząca białego busa również jest weryfikowana - potwierdził o2.pl prok. Lasiński.
Mieszkańcy podkreślają, że śledczy prawie codziennie działają na miejscu odnalezienia szczątków Jowity Zielińskiej i w okolicznych wsiach. - Wczoraj (17 sierpnia - przyp. red.) na miejscu był prokurator. Rozmawiał m.in. z teściami Jowity. O co pytał? Tego panu niestety nie powiem - mówi jeden z sąsiadów kobiety.
Jowita Zielińska mieszkała w Lisinach wraz z teściami i szwagrami przez ponad 5 lat od śmierci swojego męża (mężczyzna zmarł na raka w 2018 r.). W mediach pojawiają się relacje mieszkańców, którzy mówią o kłótniach między owdowiałą kobietą, a rodziną jej męża.
Rodzina kobiety odmówiła komentarza w sprawie. Według szwagierki zmarłej Jowity Zielińskiej "jej rodzice i cała rodzina zostali zaszczuci przez media i sąsiadów".