Matka oparzona wrzątkiem w Ryanairze. Jest finał sprawy

Pasażerka linii Ryanair otrzymała 4 tys. funtów (około 20 tysięcy złotych) odszkodowania po oparzeniu herbatą w samolocie lecącym do Londynu.

.Matka oparzona wrzątkiem w Ryanairze. Jest finał sprawy
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | NurPhoto, The Mirror
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Pasażerka Ryanaira doznała oparzeń po wylaniu się gorącej herbaty podczas lotu Bordeaux–Stansted.
  • Po sporze prawnym linia wypłaciła 4 tys. funtów w ramach ugody poza sądem, mimo wcześniejszego kwestionowania odpowiedzialności.
  • Pełnomocnicy wskazują na powtarzające się incydenty związane z pochyłymi, przestarzałymi stolikami w samolotach.

30 września 2023 roku podczas lotu z Bordeaux do Londynu-Stansted doszło do groźnego wypadku. 31-letnia Devon Buffoni siedziała w samolocie na środkowym miejscu, obok swojego partnera, który trzymał na kolanach ich 11-miesięczne dziecko. W pewnym momencie kubek z bardzo gorącą herbatą zsunął się ze stolika i wylał się prosto na jej nogi.

Kobieta doznała poważnych oparzeń nóg i musiała otrzymać pomoc. Zdarzenie opisano w serwisie "The Mirror".

Według relacji poszkodowanej, stolik w samolocie miał być uszkodzony i nie do końca sprawny. W momencie, gdy próbowała złapać kubek, jego pokrywka odpadła, przez co gorąca herbata wylała się na jej nogi. Devon Buffoni twierdzi też, że załoga samolotu zareagowała z opóźnieniem i nie miała od razu odpowiednich rzeczy do udzielenia pierwszej pomocy.

Ogromna radość na "placu budowy". Tak zostali mistrzami kraju

Jak podaje "The Mirror", prawnicy z firmy Hudgell Solicitors uważają, że to mogło pogorszyć obrażenia i sprawić, że leczenie trwało dłużej.

Ryanair początkowo miał zaprzeczać odpowiedzialności, sugerując, że pasażerka sama wylała napój. Ostatecznie linia zgodziła się na ugodę pozasądową w wysokości 4 tys. funtów.

Poszkodowana relacjonuje, że na początku otrzymała jedynie butelkę wody, którą próbowała schłodzić poparzoną skórę. Zwracała również uwagę, że wózek serwisowy utrudniał dostęp do pomocy oraz że w apteczce brakowało odpowiednich opatrunków.

Każdy lot powinien mieć duże i małe opatrunki na oparzenia, ale w jednym zestawie nie było ich wcale, a w przedniej apteczce był tylko mały plaster - powiedziała oburzona.

Ambulans oczekiwał już na płycie lotniska. Według jej opisu ratownik medyczny ocenił uraz jako powierzchowny, jednak w strefie bagażowej stan oparzeń wyraźnie się pogorszył — doszło do znacznego obrzęku oraz pojawienia się pęcherzy.

To był okropny, okropny koszmar i trwało to chwilę - relacjonowała. - Próbowałam złapać kubek, ale wieczko odpadło i wrzątek wylał się na moje nogi - dodała.

Przedstawiciel kancelarii Hudgell Solicitors, Paul Rimmer, powiedział, że takie sytuacje zdarzają się częściej i mogą być związane ze starymi lub źle zaprojektowanymi stolikami w tanich liniach lotniczych.

Według niego w tej sprawie próbowano unikać odpowiedzialności i nie pokazywać całej prawdy. Rimmer dodał też, że jego klientka przede wszystkim chciała przeprosin i przyznania się do winy, a nie tylko odszkodowania.

Buffoni wciąż ma blizny i dolegliwości, które nasilają się w chłodniejsze miesiące. Uraz wpłynął nawet na przygotowania do ślubu we Francji, bo widoczne ślady na nogach wywoływały u niej dyskomfort. - Nie chcę myśleć, co by było, gdyby napój spadł na mojego syna - podkreślała.

Wybrane dla Ciebie