Miś z Krupówek nie ma wątpliwości. "Zima będzie ostra"

- W tym roku zima będzie ostra. Bo lato było upalne, tak że to wszystko przeminie na mrozy - mówi najsłynniejszy Miś z Krupówek, Marek Zawadzki. W rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim" przestrzega przed nadejściem siarczystych mrozów, ale i uspokaja: zima będzie piękna, a górale i stacje narciarskie świetnie sobie poradzą.

.Miś z Krupówek nie ma wątpliwości. "Zima będzie ostra"
Źródło zdjęć: © PAP | Grzegorz Momot
Edyta Tomaszewska

Każdy, kto choć raz spacerował po zakopiańskich Krupówkach, kojarzy charakterystyczną postać w białym przebraniu. Marek Zawadzki, znany szerzej jako Miś z Krupówek, od lat uchodzi na Podhalu za niezawodną wyrocznię w sprawach pogodowych. Gdy zapowiada zmianę aury, mieszkańcy i turyści nadstawiają uszu. A tegoroczne prognozy górala nie pozostawiają wątpliwości – przed nami prawdziwa zima z dziada pradziada.

Zdaniem Marka Zawadzkiego kluczem do odczytania tego, co czeka nas za kilka miesięcy, jest obserwacja letnich miesięcy oraz runa leśnego. Upalne, gorące lato to pierwszy ze zwiastunów, po którym natura dąży do równowagi, przynosząc siarczyste chłody.

– Zima tego roku będzie ostra. Lato było upalne, tak że to wszystko przeminie na mrozy – tłumaczy Miś w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim".

WIDEO
Konkurencja dla Zakopanego. Wielu nie docenia górskiej perełki


Kolejnym niezawodnym znakiem są tatrzańskie owoce. W tym roku lasy obrodziły wyjątkowo hojnie – malin i borówek nie brakowało, ale to stan jarzębiny, po góralsku zwanej skorusą, mówi najwięcej. Obfite, ciężkie od czerwonych koralików gałęzie skorusy od pokoleń zapowiadają na Podhalu srogie mrozy.

Góral zwraca uwagę również na zachowanie zwierząt oraz pierwsze jesienne akcenty w krajobrazie Tatr. Zwierzęta już wyczuwają nadchodzące powiewy chłodu – gdy zaczynają się do siebie tulić i zbijać w stada, oznacza to rychłą zmianę aury i nadejście porywistych wiatrów.

Niepokojące dla miłośników lata są też zmiany na górskich stokach. Widoczna z dolin inwersja, w której zimny wiatr przeplata się z ciepłym powietrzem, to znak, że jesień rozgościła się na dobre.

– Jak tak patrzę z okna z domu, to Czerwone Wierchy pomału się rudzieją – zauważa Marek Zawadzki, dodając, że dni stają się coraz krótsze, a zmierzch nadchodzi szybciej. Zapowiada przy tym, że pierwszym opadom białego puchu na szczytach nie powinniśmy się dziwić już pod koniec września.

Czy ostrzeżenia o ostrej zimie powinny niepokoić właścicieli stacji narciarskich oraz turystów planujących zimowy wypoczynek w Tatrach? Zdecydowanie nie.

Marek Zawadzki podkreśla, że choć ilość naturalnego śniegu może być zbliżona do tej z ubiegłego roku, kluczowy okaże się mróz. Niskie temperatury pozwolą stacjom narciarskim na sprawne naśnieżanie stoków i utrzymanie idealnych warunków do jazdy.

Górale nie czekają jednak z założonymi rękami – przygotowania do sezonu grzewczego już ruszyły, a zbiór drewna w lesie trwa w najlepsze. Szykując opał na chłodne miesiące, Miś z Krupówek podsumowuje nadchodzący czas z optymizmem: "Wyprodukują śniegu, zima będzie piękna!"

Wybrane dla Ciebie