Nalot na dziuplę w Kobyłce. W garażu znaleźli rozebraną Toyotę

Policjanci z Wołomina namierzyli i zlikwidowali dziuplę samochodową działającą na prywatnej posesji w Kobyłce. Na gorącym uczynku wpadło dwóch recydywistów w wieku 43 i 44 lat. Funkcjonariusze odzyskali częściowo rozebraną Toyotę, która zaledwie kilka godzin wcześniej zniknęła z terenu Warszawy.

.Nalot na dziuplę w Kobyłce. W garażu znaleźli rozebraną Toyotę
Źródło zdjęć: © Policja
Edyta Tomaszewska

Działania kryminalnych z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie były efektem wcześniejszych ustaleń operacyjnych. Z zebranych informacji wynikało, że na jednej z działek w Kobyłce prowadzony jest nielegalny demontaż pojazdów pochodzących z kradzieży.

Funkcjonariusze wkroczyli do akcji w miniony wtorek, 6 października. Po dotarciu pod wytypowany adres policjanci rozpoczęli dyskretną obserwację posesji. Szybko zauważyli dwóch mężczyzn, którzy wynosili z garażu podzespoły samochodowe. Kryminalni od razu rozpoznali podejrzanych – obaj w przeszłości byli już notowani za przestępstwa przeciwko mieniu i przestępczość samochodową.

W pewnym momencie jeden z obserwowanych wsiadł za kierownicę dostawczego Fiata i podjął próbę wyjechania z terenu posesji. Funkcjonariusze błyskawicznie zablokowali mu drogę, uniemożliwiając ucieczkę, a następnie weszli do garażu.


WIDEO
Rozbił Mercedesa i uciekł. Był pijany. Policja ujawnia wiek kierowcy

Auto skradzione tego samego dnia

Wewnątrz budynku zastali drugiego ze sprawców, kompletnie zaskoczonego widokiem policjantów. Obok niego stała częściowo zdemontowana już Toyota.

Błyskawiczne sprawdzenie pojazdu w policyjnych systemach potwierdziło podejrzenia śledczych – samochód został skradziony zaledwie kilka godzin wcześniej na terenie Warszawy i trafił do "rozbiórki" w ekspresowym tempie. Kolejne elementy wyposażenia i części karoserii skradzionego auta kryminalni odnaleźli w przestrzeni ładunkowej zatrzymanego Fiata, którym podejrzany próbował odjechać.

Zarówno 43-latek, jak i jego 44-letni wspólnik (obaj będący mieszkańcami Kobyłki) trafili prosto do policyjnego aresztu. Zabezpieczono także oba samochody, które odholowano na parking depozytowy.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie obu zatrzymanym zarzutów paserstwa (art. 291 § 1 Kodeksu karnego). Prokurator Prokuratury Rejonowej w Wołominie zdecydował o zastosowaniu wobec mężczyzn środka zapobiegawczego w postaci dozoru Policji. Za popełniony czyn grozi im kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Wybrane dla Ciebie