Dołączył nie jeden, a dwóch. Sebastian M. ma już trzech obrońców

Oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym Sebastian M. ma już dwóch nowych obrońców. Do mec. Katarzyny Hebdy dołączył nie tylko mec. Marcin Jakubowski (o czym informowaliśmy), ale również mec. Radosław Niecko. Obydwaj pracują dla niemieckiej kancelarii MNB Legal w Berlinie.

Mec. Jakubowski, nowy obrońca Sebastiana M.Mec. Jakubowski, nowy obrońca Sebastiana M.
Źródło zdjęć: © o2.pl | Marcin Lewicki
Marcin Lewicki

W piątek (18 września) jako pierwsi w Polsce poinformowaliśmy, że oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym Sebastian M. ma nowego obrońcę. Do mec. Katarzyny Hebdy (dotychczasowej adwokat) dołączył mec. Marcin Jakubowski.

W trakcie poniedziałkowej (21 września) rozprawy przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim okazało się, że mec. Jakubowski to niejedyny "nowy nabytek" oskarżonego. Obok niego na rozprawie usiadł też mec. Radosław Niecko.

Mec. Jakubowski jest radcą prawnym wpisanym na listę w Szczecinie. Mec. Niecko to adwokat. Z danych dostępnych w sieci wynika, że obydwaj pracują dla niemieckiej kancelarii MNB Legal w Berlinie. Mec. Niecko przekazał, że jest wpisany na międzynarodową listę prawników.

Co ciekawe, z mediów społecznościowych mec. Jakubowskiego wynika, że jest on pracownikiem Zakładów Chemicznych "Police" S.A należącej do Grupy Azoty. Prawnik wskazał, że pełni na pełen etat funkcję kierownika-koordynatora Biura Radców Prawnych od czerwca 2024 roku.

Przedstawiciele Grupy Azoty w rozmowie z o2.pl potwierdzili, że prawnik jest pracownikiem grupy. Aktualnie jest w okresie wypowiedzenia.

Potwierdzam. Pracował dwa lata jako radca prawny w Grupie Azoty Police. Jest na wypowiedzeniu umowy z dniem 30 września - mówi o2.pl rzecznik prasowy Grupy Azoty Grzegorz Kulik.

Sprawa Sebastiana M.

Urodzony w 1991 roku Sebastian M. stanął przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim we wrześniu 2025 roku. Mężczyzna odpowiada za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.

Z ustaleń prokuratury i z materiału dowodowego wynika, że 35-latek jechał swoim BMW ponad 320 km/h i uderzył w osobową Kię. Doszło do pożaru. Żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina: ojciec, matka i niespełna 5-letnie dziecko.

Wybrane dla Ciebie