Nagranie zostało uwiecznione w poniedziałek (27 lipca). Widzimy na nim mężczyznę stojącego na poboczu znanej trasy widokowej tzw. Drogi Transfogaraskiej w Rumunii. Za jego plecami pojawił się niedźwiedź.
Zwierzę podchodziło bardzo blisko do mężczyzny. Ten stał nieruchomo. Kamil Całus, ekspert ds. Rumunii i Mołdawii z OSW wskazuje, że pieszy albo nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia, albo po prostu bał się wykonać jakikolwiek ruch.
"Gdy nagrywający postanawia podjechać nieco bliżej, żeby odstraszyć niedźwiedzia, ten wyskakuje przed kierowcę i zmusza go do ucieczki" - relacjonuje Całus.
Nie dokarmiaj niedźwiedzi. To może skończyć się tragedią
Jak dodaje, takie sytuacje w tym miejscu zdarzają się często. Powodem jest fakt, że ludzie bardzo często dokarmiają niedźwiedzie albo pozostawiają resztki jedzenia. To sprawia, że drapieżniki podchodzą coraz bliżej nas w poszukiwaniu żywności. Tymczasem spotkanie z niedźwiedziem może być tragiczne w skutkach.
Całus przypomniał, w jakich okolicznościach zginął Omar Farang Zin, włoski motocyklista, który przemierzał rumuńską trasę. Mężczyzna chwalił się nagraniami z młodymi osobnikami. Włoch dokarmiał zwierzęta. Skutki były fatalne. "Zwierzę ściągnęło go kilkadziesiąt metrów w dół stromego wąwozu w stronę jeziora Vidraru. Gdy na miejsce dotarli ratownicy, mężczyzna już nie żył" - przypomina Kamil Całus. W ciągu dwóch dekad zginęło w podobnych okolicznościach aż 30 osób w Rumunii.