Do zajścia doszło w niedzielę nad ranem, przy zbiegu al. Wojska Polskiego i ul. Jagiellońskiej, w pobliżu stacji benzynowej. Dwóch zamaskowanych nastolatków miało zaatakować młodego mężczyznę. Świadkami tego zdarzenia byli m.in. pielgrzymi zmierzający do Gietrzwałdu. Pomogli oni obezwładnić napastników.
W pewnym momencie jesteśmy świadkami sytuacji wręcz mrożącej krew w żyłach. Dwóch ludzi atakuje trzeciego. Ten trzeci krzyczy: pomocy, jestem napadnięty, zostałem napadnięty. Zaczyna się bronić, broni się bardzo skutecznie i jeden z tych napastników zostaje bardzo szybko powalony na ziemię. Ten napadnięty obezwładnia go. W przypadku drugiego człowieka samochód zajeżdża mu drogę, doganiają go panowie z grupy pielgrzymkowej i jego także obezwładniają – relacjonuje Mirosław Sochacki, dziennikarz Radia Olsztyn.
Inny świadek, który zauważył uciekającego napastnika podczas tankowania auta, opisał w rozmowie z lokalną rozgłośnią:
Była 5 rano. Dwóch na jednego, mówię, może nic nie będzie. Jak już jeden wyjął maczetę, to nie było wesoło. Zjechałem autem. Jeden chciał uciekać, zajechałem mu drogę samochodem, położyłem na ziemię, pan go przytrzymał, wyciągnąłem linkę i go związałem – opowiadał.
Napaść w Olsztynie. Ustalenia policji
Choć świadkowie mówili o maczecie, policja przekazała początkowo, że jeden z nastolatków miał przy sobie nożyce ogrodowe. Teraz mundurowi poinformowali, że chodziło o inne niebezpieczne narzędzie.
Komisarz Anna Balińska z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie doprecyzowała, że przedmiot przypominał maczetę, ale był to tasak karczownik. – Posiadanie takiego narzędzia, czy to noża, czy maczety, czy innego niebezpiecznego narzędzia, które mogłoby zadziałać w podobny sposób, jest kwalifikowane w kodeksie wykroczeń. Posiadanie takiego narzędzia, jeżeli przesłanki wskazują na zamiar użycia go, jest wykroczeniem, nie przestępstwem – zaznaczyła.
U młodszego mężczyzny znaleziono środki odurzające oraz zabawkowy pistolet na kulki.
Według ustaleń olsztyńskiej policji napadniętemu mężczyźnie nic się nie stało. Ostatecznie nie chciał on składać zawiadomienia.
Funkcjonariusze zapowiedzieli analizę monitoringu ze stacji benzynowej. Nastolatek, który posiadał maczetę ogrodową, dostał mandat za zakłócenie spokoju i porządku publicznego.