Wieża, z której ratownicy obserwują kąpiących się, była w całości oklejona folią, która przylegała do konstrukcji i zakrywała stanowisko. Sytuacja natychmiast zwróciła uwagę plażowiczów, a po pojawieniu się materiałów w sieci zaczęła się dyskusja o możliwych skutkach takiego działania.
Ratownicy z Sopockiego WOPR podkreślają, że incydent nie spowodował szkód w sprzęcie wykorzystywanym podczas pracy na kąpielisku. Folia nie zniszczyła ani samej wieży, ani narzędzi ratowniczych.
Na szczęście sprzęt ratowniczy nie został uszkodzony, a rozpoczęcie dyżuru przebiegło bez zakłóceń. Stanowisko rozpoczęło i pełniło dyżur zgodnie z harmonogramem, w pełnym wymiarze godzin pracy. Sytuację tę traktujemy jako żartobliwy wybryk - poinformował Tomasz Ostrowski, sekretarz Sopockiego WOPR w rozmowie z serwisem esopot.pl.
WIDEOPogoda zrobiła swoje. Plaża w Karwi pękała w szwach
Ratownicy mieli usunąć folię jeszcze przed oficjalnym otwarciem plaży dla turystów. W efekcie stanowisko pracowało zgodnie z planem, a opieka nad kąpiącymi się była zapewniona.
Komentarze w internecie: od "niewinnego kawału" po postulaty kar
Pod filmem dokumentującym zafoliowaną wieżę pojawiło się wiele komentarzy. Część internautów uznała zdarzenie za nieszkodliwy żart i sugerowała, że mogło chodzić o koleżeński psikus, np. między ratownikami z sąsiednich odcinków plaży.
Inni komentujący zwracali jednak uwagę, że zasłanianie infrastruktury ratunkowej może w skrajnych przypadkach opóźnić udzielenie pomocy. W dyskusji pojawiły się również głosy o potrzebie wyciągnięcia konsekwencji wobec sprawców, w tym propozycje prac społecznych.
Wątek bezpieczeństwa powracał w komentarzach jako najważniejszy argument przeciw podobnym zachowaniom. Wskazywano, że nawet jeśli tym razem dyżur odbył się bez problemów, takie działania mogą utrudniać pracę osobom odpowiedzialnym za ratowanie zdrowia i życia na kąpieliskach.