Żyła w izolacji 27 lat. Przełom ws. Mirelli. Nie mieszka już z rodzicami

W lipcu 2025 r. z jednego z bloków w Świętochłowicach wyszła kobieta, której sąsiedzi nie widzieli od prawie trzech dekad. Historia Mirelli K. poruszyła opinię publiczną. W ostatnich miesiącach życie kobiety uległo zmianie. "Fakt" ustalił, że 43-latka nie mieszka już z rodzicami.

Mirella K. wyprowadziła się od rodzicówMirella K. wyprowadziła się od rodziców
Źródło zdjęć: © Pomagam.pl
Aneta Polak

Mirella K. ze Świętochłowic przez 27 lat żyła zamknięta w mieszkaniu swoich rodziców. Niektórzy myśleli, że zaginęła, inni - że wyjechała za granicę. Gdy prawda wyszła na jaw, historia kobiety poruszyła opinię publiczną. Przypomnijmy, że latem 2025 r. Mirella K. wyszła z mieszkania w asyście policji. Była wówczas w złym stanie. Miała problemy z poruszaniem się, a na jej nogach widoczne były obrzęki.

Mirella K. trafiła do szpitala, ale po hospitalizacji - ku zaskoczeniu wielu osób - wróciła do mieszkania rodziców.

Nowe wieści ws. Mirelli ze Świętochłowic

Z najnowszych informacji przekazanych przez "Fakt" wynika, że w ostatnich miesiącach w życiu Mirelli K. nastały spore zmiany. 43-letnia kobieta dobrowolnie wyprowadziła się od rodziców.

Z tego, co się orientuję, pani Mirella nie mieszka już w domu z rodzicami. Dobrowolnie skorzystała z mieszkania zaoferowanego przez ośrodek wsparcia w Świętochłowicach - powiedziała "Faktowi" prok. Sabina Kuśmierska, rzeczniczka Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.

Tę informację potwierdził także wiceprezydent Świętochłowic Tomasz Kaczmarek.

Śledztwo ws. Mirelli ze Świętochłowic

Przypomnijmy - prokuratura wszczęła śledztwo, by wyjaśnić, czy doszło do popełnienia przestępstwa polegającego na pozbawieniu wolności Mirelli K. Badane są również wątki dotyczące ewentualnego znęcania i narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

"Fakt" dowiedział się, że śledczy nadal czekają na uzupełnienie ostatniej opinii biegłego.

Mamy jedną opinię biegłego, która musi zostać jeszcze uzupełniona w jednym punkcie. Biegły poprosił o przedłużenie czasu do połowy września. Dotyczy ona zdrowia kobiety, dlatego nie możemy informować o szczegółach - przekazała prok. Kuśmierska.

Wciąż nie ma również wyznaczonego terminu posiedzenia sądu w sprawie ewentualnego umieszczenia Mirelli w DPS-ie.

Tymczasem trwają prace nad powrotem kobiety do aktywnego życia społecznego. Mirellę K. wspiera wiele osób, są to m.in. pracownicy pomocy społecznej i asystent osoby z niepełnosprawnością. Jak podaje "Fakt", 43-latka zaczęła samodzielnie wychodzić na spacery. Robi też drobne zakupy i korzysta z zajęć organizowanych przez Ośrodek Pomocy Społecznej.

Wybrane dla Ciebie