Do zdarzenia doszło w poniedziałek 19 października. Mieszkanka jednej z posesji na poznańskiej Woli zauważyła w ogrodzie rannego borsuka. Zwierzę było osłabione i potrzebowało pomocy. Wezwani na miejsce strażnicy miejscy sprawnie i bezpiecznie je odłowili.
Następnie ssak został przetransportowany do Dzikiego SOR-u, gdzie trafił pod opiekę lekarzy weterynarii specjalizujących się w pomocy dzikim zwierzętom. To tam miał otrzymać niezbędną pomoc.
Jak przypomina Straż Miejska Miasta Poznania, borsuki kojarzą się przede wszystkim z gęstymi lasami, ale coraz częściej można je spotkać również na obrzeżach miast, a nawet w dzielnicach z dużą ilością zieleni i parkami.
WIDEODwaj bohaterzy. Policjanci nagrani. Jeden wskoczył do wody
Zwierzęta prowadzą głównie nocny tryb życia i zazwyczaj unikają kontaktu z ludźmi. Do miejskich ogrodów mogą przyciągać je łatwo dostępne źródła pożywienia, takie jak dżdżownice, owoce, resztki jedzenia czy niezabezpieczone kompostowniki.
Co zrobić, gdy spotkamy rannego borsuka?
Strażnicy miejscy podkreślają, że borsuki zwykle nie szukają konfliktu z człowiekiem i nie stanowią bezpośredniego zagrożenia, jeśli nie czują się osaczone. Nie oznacza to jednak, że można do nich podchodzić. Ranne lub przestraszone zwierzę może bronić się ostrymi pazurami i zębami.
Jeśli borsuk pojawi się w ciągu dnia, jest apatyczny, kuleje lub nie reaguje na otoczenie, może potrzebować pilnej pomocy. W takiej sytuacji nie należy go dotykać ani karmić. Warto również zabezpieczyć domowe psy i koty, aby niepotrzebnie nie stresowały zwierzęcia.
W przypadku zauważenia rannego dzikiego zwierzęcia w Poznaniu można zadzwonić pod numer alarmowy Straży Miejskiej 986 i zgłosić sprawę Ekopatrolowi.