Dziwnów jest niewielką, urokliwą miejscowością, położoną nad Morzem Bałtyckim. W sezonie letnim przyciąga setki turystów. Ich zainteresowanie sprawia, że zmienia się krajobraz miasta.
Jak podaje "Fakt", w gminie Dziwnów na 3448 mieszkańców przypada 4805 mieszkań. Na jedno mieszkanie wypada tu średnio 0,72 osoby. Wciąż powstają nowe bloki i apartamentowce. Dla mieszkańców nie jest to jednak powód do radości.
Część z tych mieszkań jest wykorzystywana do prowadzenia wynajmu krótkoterminowego i stąd te zaskakujące statystyki. To dla naszej gminy problem, bo mieszkańcy do tego dopłacają utrzymując całą infrastrukturę, a poza tym jest to zakłócenie konkurencyjności - tłumaczy "Faktowi" Łukasz Dzioch, burmistrz Dziwnowa. Dodaje, że to również kwestia konkurencji między apartamentami a tradycyjną bazą noclegową.
Władze wskazują na pewną niesprawiedliwość. Przedsiębiorcy prowadzący pensjonaty czy hotele płacą ok. 30 zł podatku za m kw., a właściciele apartamentów rozliczanych jak lokale mieszkalne - ok. 1 zł za m kw.
Samorząd zapowiada więc zmianę podejścia do nowych inwestycji. - Już nie wydajemy zgody na budowę budynków mieszkalnych, tylko z lokalami usługowymi, które będą płaciły wyższe podatki - dodaje Łukasz Dzioch.
"Ceny szybują w kosmos"
Jednocześnie w gminie wciąż nie brakuje osób czekających na wsparcie mieszkaniowe. - Aktualnie w naszej gminie kilkadziesiąt rodzin oczekuje na mieszkanie - przyznaje burmistrz. Jak zapowiada, planowana jest budowa trzech nowych budynków.
Mieszkańcy zwracają uwagę na rosnące ceny.
Ceny szybują w kosmos! Sześć lat temu za mieszkanie do remontu 53 m kw. zapłaciliśmy 330 tys. zł, dziś to ponad dwa razy tyle — mówi "Faktowi" jedna z mieszkanek Dziwnowa.
Pan Henryk dodaje: - Przy tych cenach mieszkań po prostu nas nie stać. Po sezonie wynajem kawalerki 30 m kw. ma kosztować do 2,5 tys. zł, a zakup ponad 300 tys. zł.