Do skandalicznego zdarzenia doszło 19 sierpnia we włoskim lokalu mieszczącym się przy Viale Ceccarini. Maria Clara, turystka z Brazylii, zamówiła klasyczne śniadanie - sok, kawę oraz jajecznicę. Kiedy danie trafiło na stół, kobieta zauważyła, że jajka są bardzo rzadkie. Uprzejmie poprosiła kelnera o ich mocniejsze podsmażenie. W odpowiedzi usłyszała jedynie aroganckie prychnięcie i stwierdzenie, że "tutaj nie podaje się surowych jajek" - informuje "New York Post".
Kobieta, nie chcąc wywoływać awantury, zrezygnowała z dalszych roszczeń i zaakceptowała posiłek - choć obsługa zignorowała również jej prośbę o to, by nie dołączano do zamówienia sałatki.
"Spal te jajka i do nich napluj"
Prawdziwy szok nadszedł jednak chwilę później, gdy Brazylijka spojrzała na swój paragon. Znalazła się na nim wpisana przez kelnera instrukcja dla kucharza: "Wkurza mnie. Spal te jajka i do nich napluj".
Początkowo turystka myślała, że to ponury żart. Kiedy jednak do niej i jej rodziny dotarło, że ich jedzenie mogło faktycznie zostać w ten sposób "doprawione", natychmiast zgłosili sprawę menedżerom. Skonfrontowany z zarzutami 17-letni kelner pobladł i zaczął się nerwowo tłumaczyć.
Próbował nawet wyrzucić dowód w postaci paragonu, ale Maria Clara zagroziła wezwaniem policji. Młody pracownik próbował gasić pożar twierdząc, że był to jedynie wewnętrzny żart między nim a szefem kuchni.
Zniesmaczona i przerażona klientka opisała całą sytuację w internecie, wystawiając restauracji najniższą ocenę (jedną gwiazdkę) w Google i dołączając zdjęcie feralnego rachunku.
Zarząd lokalu początkowo próbował ratować wizerunek. Pod opinią pojawiły się oficjalne przeprosiny. Przedstawiciele restauracji tłumaczyli, że winnym incydentu jest nastolatek zatrudniony zaledwie od kilku tygodni. Zaznaczyli przy tym, że jego zachowanie było "absolutnie nieodpowiednie" i nie odzwierciedla wartości firmy, a młody wiek pracownika w żaden sposób nie umniejsza powagi sytuacji.
Wydawałoby się, że na tym incydent się zakończy. Jednak niedługo po oficjalnych przeprosinach na profilu restauracji na TikToku pojawiło się nagranie, w którym sam właściciel zdaje się kpić z całego zajścia. Odgrywa on w nim rolę roszczeniowego klienta, który celowo zamawia "jedzenie ze śliną". Jakby tego było mało, w internecie udostępniono ankietę z pytaniem do internautów, czy 17-latek powinien stracić pracę.
Maria Clara nie kryje oburzenia tego typu obrotem spraw.
Czasami to nagranie wydaje się wręcz śmieszne, ale to nie jest żaden powód do żartów. Sprawa jest poważna - podkreśliła kobieta, cytowana przez "New York Post".