Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w sobotnie popołudnie, 15 sierpnia, przed godziną 16:00 w rejonie ulicy Piaskowej w Rzeczycach (powiat gliwicki). Służby otrzymały niepokojące zgłoszenie o kierowcy Volvo, który taranuje pojazdy zaparkowane przy przyjeziornej plaży.
Taranował wszystko na swojej drodze
Jak ustalili policjanci, za kierownicą Volvo siedział 30-letni obywatel Ukrainy na co dzień mieszkający w Żorach. Mężczyzna poruszał się między zaparkowanymi samochodami, uderzając w kolejne auta. W wyniku jego niebezpiecznej jazdy uszkodzonych zostało łącznie 10 pojazdów – dwa kampery oraz osiem samochodów osobowych marek m.in. Opel, Ford, Citroën, Seat, Range Rover, Mercedes i Audi. Poważnie zniszczone zostało również auto samego sprawcy.
Właściciele uszkodzonych pojazdów przyjechali na wypoczynek nad Dzierżnem Dużym z różnych rejonów Polski – m.in. z Rybnika, Gliwic, Chorzowa, Wodzisławia Śląskiego, a także z województw łódzkiego i opolskiego.
WIDEO20-letni obcokrajowiec uciekał przed policją. Sąd wydał wyrok
Amok kierowcy stworzył śmiertelne zagrożenie dla wypoczywających. W trakcie rajdu mężczyzna najechał na rozłożony namiot – na szczęście w środku nikogo nie było. Świadkowie, którzy próbowali go powstrzymać, musieli w pewnym momencie uciekać, by uniknąć potrącenia przez pędzący w ich stronę samochód.
Pościg zakończył się, gdy Volvo wjechało pomiędzy zaparkowane samochody i zaklinowało się, uniemożliwiając dalszą jazdę. Świadkowie zdarzenia błyskawicznie wykorzystali ten moment – podbiegli do pojazdu, wyciągnęli kluczyki ze stacyjki i obezwładnili agresywnie zachowującego się 30-latka, pilnując go do czasu przybycia policji.
Na miejsce przyjechali funkcjonariusze ruchu drogowego oraz technik kryminalistyki. Mężczyzna został zatrzymany. Na szczęście, mimo groźnie wyglądającej sytuacji, nikt z plażowiczów nie odniósł obrażeń i nie było konieczności udzielania pomocy medycznej.
Grozi mu do 8 lat więzienia
Badanie stanu trzeźwości wykazało u 30-latka ponad 1,8 promila alkoholu we krwi. Dalsze czynności ujawniły, że mężczyzna w ogóle nie powinien siadać za kółkiem – posiadał już aktywny, sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
Po nocy spędzonej w policyjnym areszcie w Gliwicach mężczyzna został doprowadzony do sądu. Zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji – musi meldować się w komendzie w Żorach aż pięć razy w tygodniu.
Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości w okresie obowiązującego zakazu oraz spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym podejrzanemu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Postępowanie w tej sprawie prowadzą policjanci z Komisariatu Policji w Pyskowicach pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Zachód w Gliwicach.