"Podważył sens życia". Sędzia wypunktowała Sebastiana M. 

W środę (21 października) Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok w sprawie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Sędzia Renata Folkman ponad 30 minut przedstawiła uzasadnienie decyzji. Tłumaczyła ją ponad 30 minut.

Sędzia Renata Folkman ogłosiła wyrok ws. Sebastiana M. Sędzia Renata Folkman ogłosiła wyrok ws. Sebastiana M.
Źródło zdjęć: © o2.pl
Mateusz DomańskiMarcin Lewicki

Na ogłoszenie wyroku w sprawie Sebastiana M. czekano od wielu miesięcy. Proces dotyczył tragedii z września 2023 roku, gdy na autostradzie A1 doszło do zderzenia BMW z Kią, którą podróżowało małżeństwo z pięcioletnim synem. W środę sąd przedstawił swoje rozstrzygnięcie - Sebastian M. został uznany za winnego - wymierzono mu karę 8 lat pozbawienia wolności oraz nałożono na niego zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez 15 lat. M. musi również wypłacić zadośćuczynienia na rzecz rodzin ofiar.

Wyrok w sprawie Sebastiana M. Sędzia przedstawiła uzasadnienie

Sędzia Renata Folkman, uzasadniając wyrok, odniosła się do okoliczności tragicznego wypadku.


WIDEO
Sebastian M. skazany. Oto wyrok po tragedii na A1 

Jedynie oskarżonego obciąża to zdarzenie i tragiczne jego skutki, a następstwem jest śmierć całej rodziny młodych, bo niemających jeszcze 40 lat ludzi, Patryka i Martyny Białych oraz ich 5-letniego syna Oliwiera. Wyłącznie działania oskarżonego do zdarzenia tego doprowadziły. Patryk Biały, kierujący pojazdem Kia Proceed, nie tylko nie mógł uniknąć tego zdarzenia, ale też do samego końca nie miał świadomości nadciągającego śmiertelnego zagrożenia, jakim był kierujący BMW 850i oskarżony – mówiła sędzia Folkman.

Istotną część postępowania stanowiły opinie biegłych zajmujących się rekonstrukcją wypadków drogowych. Według przedstawionych w procesie ustaleń BMW prowadzone przez Sebastiana M. poruszało się z prędkością od 315 do 320 km/h. Kia miała natomiast jechać około 140 km/h. Obrona kwestionowała ustalenia ekspertów i przedstawiała odmienną wersję okoliczności zderzenia.

W trakcie argumentowania wyroku sędzia Folkman nawiązywała m.in. do tuningowania auta Sebastiana M. - A jakie to były działania oskarżonego, które finalnie zaskutkowały zdarzeniem z 16 września 2023 roku? Otóż, po pierwsze, zlecił on w użytkowanym przez siebie samochodzie BMW M850i chip tuning, jaki miał zwiększyć moc silnika z mocy fabrycznej 530 KM do 650 KM oraz zdjęcie fabrycznie montowanego przez producenta tegoż pojazdu ogranicznika prędkości maksymalnej na poziomie 250 km na godzinę. Czynność zlecona została wykonana, zresztą dwukrotnie, bo kiedy pojazd trafił w tzw. międzyczasie do autoryzowanego serwisu BMW, przywrócono w nim ustawienia fabryczne - zauważała.

A do czegoż te usprawnienia były oskarżonemu potrzebne? Potrzebne były do jazdy z prędkością wyścigową po drodze publicznej, czego ta sprawa dowiodła. Oskarżony bowiem, wykorzystując drogę publiczną zamiast się udać na dedykowany takim ekstremalnym eksperymentom tor wyścigowy Formuły 1, sprawdzał, ile uda się maksymalnie wydobyć prędkości z tak stuningowanego BMW M850i. A więc jaka jest w tak przerobionym, wbrew fabrycznym zabezpieczeniom producenta pojazdu, prędkość maksymalna możliwa do osiągnięcia? – kontynuowała.

W trakcie wygłaszania swojego stanowiska nawiązywała również bezpośrednio do wydarzeń z 16 września 2023 roku.

Oskarżony, jadąc w dniu 16 września 2023 r. z maksymalnie wciśniętym pedałem przyspiesznika, potocznie określanym pedałem gazu, rozwijając przez to prędkość przekraczającą 300 km na godzinę (tu biegli podają przedział od 315 do 320 km na godzinę i mówią przy tym, że jest to prędkość, jaką rozwija samolot pasażerski podczas startu) (...) utracił panowanie nad prowadzonym pojazdem BMW M850i, którego masa to 2 tony. Jadący drogami publicznymi ich użytkownicy mają prawo liczyć, że pozostali użytkownicy drogi zachowają się z poszanowaniem zasad i przepisów ruchu drogowego, to jest, że będą poruszać się z prędkością dopuszczoną przepisami. Zatem Patryk Biały, kierujący tego dnia pojazdem Kia Proceed, wioząc swoją rodzinę z wakacji nad Bałtykiem do domu w Myszkowie, mijając okolice Łodzi, potem zbliżając się do Piotrkowa Trybunalskiego, jechał z prędkością autostradową, bo nie przekraczał 140 km na godzinę; jego prędkość była rzędu 135 km na godzinę – spostrzegała sędzia Folkman.

– Jechał z włączonym tempomatem, środkowym pasem ruchu, zbliżając się na wysokość miejscowości Sierosław, przed Piotrkowem Trybunalskim. Na tylnej kanapie pojazdu za Patrykiem Białym siedziała jego żona Martyna, a obok w foteliku ich 5-letni syn Oliwier. Wracali do domu, gdzie czekali na nich rodzice (...). Jedną sekundę przed zderzeniem oskarżony zmniejszył do 51 proc. nacisk na pedał przyspiesznika w pojeździe BMW M850, a na pół sekundy przed zderzeniem zwolnił ten pedał całkowicie. Nastąpiła aktywacja hamulca roboczego przez oskarżonego na pół sekundy przed zderzeniem z możliwą wcześniejszą aktywacją hamulca przez systemy wspomagające. Bezpośrednio przed zderzeniem pojazd BMW znajdował się w fazie intensywnego hamowania połączonego ze zmianą warunków kierunkowych ruchu, czyli stracił stateczność kierunkową – mówiła sędzia Folkman.

W konsekwencji pojazd BMW kierowany przez oskarżonego uderzył przy prędkości rzędu 250 km na godzinę prawą przednią stroną BMW w tylną część samochodu Kia po jego lewej stronie. Zderzenie miało charakter wysokoenergetycznego uderzenia w tył Kia ze składową boczną od lewej. Do zderzenia doszło na środkowym pasie ruchu, czyli na pasie, jakim poruszała się Kia – kontynuowała.

Pod koniec przedstawiania argumentacji usłyszeliśmy, że "z uwagi na rażące złamanie przez oskarżonego przepisów ruchu drogowego, przekroczenie prędkości dopuszczalnej o ponad 100 proc., doprowadzenie przez to do śmierci trzech osób, sąd wymierzył oskarżonemu maksymalny dopuszczalny w porządku prawnym obowiązującym na dzień zdarzenia, a znajdujący obligatoryjne zastosowanie w tej sprawie z mocy artykułu 4 paragraf 1 kodeksu karnego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 15 lat".

Oskarżony swoją wyścigową jazdą pozbawił życia Patryka, Martyny i Oliwiera Białych, ale i w tym samym momencie podważył sens życia ich bliskich, szczególnie rodziców Patryka i Martyny Biały, ale i brata Martyny (...) Pozbawił ich bowiem nieodwracalnie możliwości spędzania z nimi czasu, cieszenia się wspólnymi chwilami, udzielania sobie wzajemnie wsparcia przez brata i siostrę, także jeszcze przez wiele lat po tym, kiedy doszłoby do naturalnej wymiany pokoleń, obserwowania, jak Patryk i Martyna Biały radzą sobie z życiem, a ich syn Oliwier dorasta, kształci się i idzie w świat. Śmierć osoby bliskiej zawsze wywołuje ból i poczucie pustki. Jeśli jednak jest to śmierć całej rodziny, obojga dzieci i wnuka, to podważa sens życia, który trudno może być potem odnaleźć – zauważała sędzia.

Następnie wyjaśniła, że właśnie dlatego M. został zobligowany do wypłacenia zadośćuczynienia na rzecz bliskich ofiar wypadku.

Sebastian M. przed sądem. Prokuratura żądała ośmiu lat więzienia

Przypomnijmy, że podczas mów końcowych prokuratura domagała się dla Sebastiana M. ośmiu lat pozbawienia wolności. Był to najwyższy wymiar kary przewidziany za zarzucany mu czyn. Oskarżyciel wnioskował również o 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i zadośćuczynienie dla bliskich ofiar.

Zupełnie inne stanowisko prezentowała obrona, która domagała się uniewinnienia oskarżonego. Sam Sebastian M. w ostatnim słowie przeprosił rodziny ofiar i przyznał, że przekroczył dozwoloną prędkość. Jednocześnie podtrzymywał, że nie ponosi odpowiedzialności za spowodowanie tragedii. Także on zwrócił się do sądu o uniewinnienie.

Tragiczny wypadek na autostradzie A1. Zginęła cała rodzina

Do tragicznego wypadku doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. BMW kierowane przez Sebastiana M. zderzyło się z Kią, którą podróżowali Martyna i Patryk oraz ich pięcioletni syn Oliwier. Po zderzeniu Kia uderzyła w bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Żadna z trzech osób podróżujących samochodem nie przeżyła.

Po tragedii Sebastian M. wyjechał za granicę. Ostatecznie został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, skąd w maju 2025 roku sprowadzono go do Polski. Od tego czasu przebywał w areszcie tymczasowym.

Wybrane dla Ciebie