Polacy uwięzieni na lotnisku w Dominikanie. Dzieci śpią na podłodze
Jak podaje "Super Express", grupa 300 turystów z Polski koczuje na lotnisku w Dominikanie. - W nocy skończyły im się wizy i ubezpieczenia - donosi dziennik. Wśród turystów są małe dzieci. Mają oczekiwać na samolot jeszcze przez kilka godzin.
Jak podaje "Super Express", grupa około 300 turystów z Polski koczuje od 11 godzin na lotnisku w Dominikanie, czekając na lot do kraju. Powodem była awaria samolotu. Niestety, w nocy Polakom skończyły się wizy i ubezpieczenia. Obawiają się, że będą zmuszeni do opuszczenia obiektu. - Obsługa lotniska chce nas wygonić z hali odlotów - twierdzi pan Piotr, rozmówca "SE".
Najpierw siedzieliśmy dwie godziny w samolocie bez klimatyzacji, było około 40 stopni. Po stanowczym postawieniu sprawy, że zaraz wszyscy stracimy przytomność, pozwolono otworzyć drzwi do samolotu. Niestety po tych dwóch godzinach usterki nie usunięto. Pilot powiedział, że lepiej jak wyjdziemy do hali odlotów. Itaka miała wysłać vouchery na jedzenie , nie mamy niczego ponieważ wszystko jest zamknięte. Woda do picia się kończy. Mamy obawy, że jak wyjdziemy to będziemy musieli sobie sami radzić. Większość dzieci śpi teraz na podłodze - opisuje pan Piotr, rozmówca "Super Expressu".
Polacy nie mogą iść do hotelu, by tam zaczekać, bo doba hotelowa zaczyna się od 14.00, a na Dominikanie jest bardzo wczesny poranek. Turyści mają się czuć pozostawieni sami sobie.
"Super Express" podaje, że nowy samolot zostanie podstawiony, ale dopiero wieczorem czasu polskiego. Biuro Itaki, która organizowała podróż, na razie nie skomentowało sprawy.