Straszna śmierć studentek. Drzemały na plaży w USA
Dwie młode kobiety straciły życie po tym, jak zostały porwane przez fale u wybrzeży hrabstwa Santa Cruz w Kalifornii. Przyjaciółki drzemały na plaży, nie zdając sobie sprawy z nadciągającego niebezpieczeństwa i wyjątkowo silnych prądów.
Ofiary to 21-letnia Harshita Nair oraz 20-letnia Mahial Sran, mieszkanki kalifornijskiego miasta Fremont. Do tragicznego zdarzenia z ich udziałem doszło w ubiegłą środę na plaży Bonny Doon.
Z ustaleń służb wynika, że młode kobiety spały w pobliżu charakterystycznej formacji skalnej na plaży, gdy niespodziewanie zmyły je potężne fale i wciągnęły do oceanu - podkreśla "New York Post".
Zrozpaczony ojciec Harshity w rozmowie z mediami przyznał: "nie mam pojęcia, jak do tego doszło. Wciąż jestem w szoku".
Służby otrzymały zgłoszenie około godziny 17:00. Na ratunek ruszyło m.in. ośmiu wyspecjalizowanych pływaków ratunkowych. Akcja była niezwykle trudna ze względu na strome zejście do wody, zdradliwe fale i silne prądy.
Po wydobyciu kobiet z oceanu, jedna z nich została przetransportowana helikopterem do szpitala, a drugą wyniesiono na noszach i przekazano załodze karetki pogotowia.
Były utalentowanymi studentkami
Niestety, Harshita Nair zmarła krótko po akcji ratunkowej. Mahial Sran w stanie krytycznym przebywała w szpitalu do soboty, kiedy to poinformowano o jej śmierci.
Obie były utalentowanymi studentkami - Nair studiowała prawo na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, a Sran zdrowie publiczne na Uniwersytecie Stanowym w San José.