Wieczorem 1 listopada, gdy ruch wokół włocławskich cmentarzy zaczął powoli cichnąć, a handlowcy składali swoje namioty i stoiska, przed bramami nekropolii rozegrała się scena, która szybko obiegła lokalne media społecznościowe.
Na opustoszałych placach i chodnikach – zarówno przy Cmentarzu Komunalnym przy al. Chopina, jak i w podwłocławskiej Pińczacie – kupcy ułożyli dziesiątki donic z dorodnymi, białymi, żółtymi i fioletowymi chryzantemami. Towar, którego nie udało się sprzedać w ciągu dnia, nie został zniszczony ani wyrzucony. Handlowcy zostawili go z myślą o osobach, które odwiedzają groby późną porą lub których po prostu nie było stać na zakup wiązanek.
Nagranie oraz zdjęcia dokumentujące tę sytuację opublikował profil Portal Włocławek. Jak przypomniano we wpisie, nekropolie 1 listopada pozostawały otwarte aż do północy, co stworzyło okazję dla spóźnionych odwiedzających, by nieodpłatnie zabrać kwiaty i ozdobić mogiły swoich bliskich – a może także te zapomniane i opuszczone.
WIDEOTak wygląda grób Stanisława Soyki
Na fotografiach widać rzędy zadbanych, kwitnących chryzantem stojących wprost na kostce brukowej, tuż obok poskładanych stelaży handlowych.
Postawa lokalnych przedsiębiorców i ogrodników spotkała się z natychmiastową, niezwykle ciepłą reakcją mieszkańców. W komentarzach pod wpisem posypały się podziękowania i słowa uznania:
"Super! Ktoś skorzysta, zamiast wyrzucać, kwiaty będą miały drugie życie. Dla hejtujących – sprzedawcy kwiatów to przedsiębiorcy, którzy na to pracują, hodują, dbają, płacą za miejsca handlu, podatki. Dobrze, że kwiaty nie wylądowały na śmietniku!" – napisała jedna z internautek, a jej komentarz szybko zebrał setki polubień.
Komentujący zwracali uwagę nie tylko na wymiar charytatywny i ideę zero waste, ale też na szacunek do ciężkiej pracy hodowców. Chryzantemy wymagają miesięcy pielęgnacji, a dzień Wszystkich Świętych to dla branży ogrodniczej kulminacja całorocznego wysiłku.