Liście nie są śmieciami. Warszawa ogranicza jesienne porządki

W Warszawie liście coraz częściej pozostają w parkach, na skwerach i przy drzewach – informuje PAP. Miejscy ogrodnicy przekonują, że nie należy traktować ich jak odpadów. Są jednak sytuacje, w których trzeba je usunąć, m.in. ze względu na choroby drzew i szkodniki.

Warszawa ogranicza grabienie liści. Ogrodnicy tłumaczą dlaczegoWarszawa ogranicza grabienie liści. Ogrodnicy tłumaczą dlaczego
Źródło zdjęć: © Getty Images | Krystian Dobuszynski
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Liście są grabione przede wszystkim z alejek, pasów drogowych oraz intensywnie użytkowanych trawników.
  • Pozostawiony opad pomaga użyźniać glebę i tworzy schronienie dla jeży oraz innych organizmów.
  • Wyjątkiem są między innymi kasztanowce zaatakowane przez szrotówka kasztanowcowiaczka.

W Warszawie zmienia się podejście do jesiennych porządków. Jak podaje PAP, Zarząd Zieleni pozostawia liście tam, gdzie jest to możliwe, i nie utrudnia poruszania się mieszkańcom. Nadal grabi się je jednak na terenach zieleni w pasach drogowych, w alejkach parkowych oraz na trawnikach reprezentacyjnych i intensywnie użytkowanych.

Grzegorz Szczerba, główny specjalista ds. dendrologii w Zarządzie Zieleni, wyjaśnił, że opadłe liście pomagają zamknąć naturalny obieg materii. Drzewa rosną w tym samym miejscu przez wiele lat, a zrzucone liście stopniowo się rozkładają. Korzystają z tego między innymi dżdżownice, które spulchniają glebę i przetwarzają liście w kompost, użyźniając podłoże.


WIDEO
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 30.10

Nie traktujemy go jak śmieć, tylko w miejscach, gdzie jest to możliwe i pożądane, zostawiamy go – powiedział Grzegorz Szczerba w rozmowie z PAP.

Dodał, że opadłe liście przyciągają organizmy, które korzystnie wpływają na stan gleby. Dzięki ich działalności liście są przetwarzane w kompost, który użyźnia podłoże wokół drzew. Pozostawione liście są przydatne także zwierzętom. Chętnie korzystają z nich jeże, które budują z opadu legowiska. Miejscy ogrodnicy podkreślają przy tym, że liście z warszawskich terenów zielonych są grabione ręcznie. Nie używają do tego dmuchaw i nie rekomendują pakowania opadu do plastikowych worków.

Kiedy grabienie liści jest potrzebne?

Odstępstwa od zasady pozostawiania liści dotyczą m.in. chorób drzew i występowania szkodników. W przypadku kasztanowców opadłe liście mogą zawierać larwy szrotówka kasztanowcowiaczka. Jak wyjaśnił dendrolog, ok. 80 proc. larw tego owada zimuje właśnie w liściach, dlatego ich usunięcie i odpowiednie przekompostowanie lub utylizacja pomagają ograniczyć problem.

Inaczej wygląda sytuacja platanów, na których występuje antraknoza. Grzyb może przetrwać nie tylko w opadłych liściach, ale również w pączkach i drobnych pędach, dlatego samo grabienie nie przynosi tak dużych efektów jak w przypadku kasztanowców. Liście warto usuwać przede wszystkim przy silnym porażeniu drzew. Z kolei na klonach mogą pojawiać się czarne, wypukłe plamy świadczące o chorobie nazywanej czerniakiem. W tym przypadku usuwanie liści zaleca się rozważać jedynie w skrajnych sytuacjach.

Ograniczanie grabienia nie jest wyłącznie rozwiązaniem stosowanym w Polsce. Grzegorz Szczerba wskazał, że podobne podejście promuje się we Włoszech, między innymi w rejonie Wenecji. Z kolei jedna z restauracji w Czechach rozsypuje suche liście na podłodze i zachęca gości do spacerowania po takim naturalnym dywanie.

Wybrane dla Ciebie