Najważniejsze informacje
- Liście są grabione przede wszystkim z alejek, pasów drogowych oraz intensywnie użytkowanych trawników.
- Pozostawiony opad pomaga użyźniać glebę i tworzy schronienie dla jeży oraz innych organizmów.
- Wyjątkiem są między innymi kasztanowce zaatakowane przez szrotówka kasztanowcowiaczka.
W Warszawie zmienia się podejście do jesiennych porządków. Jak podaje PAP, Zarząd Zieleni pozostawia liście tam, gdzie jest to możliwe, i nie utrudnia poruszania się mieszkańcom. Nadal grabi się je jednak na terenach zieleni w pasach drogowych, w alejkach parkowych oraz na trawnikach reprezentacyjnych i intensywnie użytkowanych.
Grzegorz Szczerba, główny specjalista ds. dendrologii w Zarządzie Zieleni, wyjaśnił, że opadłe liście pomagają zamknąć naturalny obieg materii. Drzewa rosną w tym samym miejscu przez wiele lat, a zrzucone liście stopniowo się rozkładają. Korzystają z tego między innymi dżdżownice, które spulchniają glebę i przetwarzają liście w kompost, użyźniając podłoże.
WIDEOPoranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 30.10
Nie traktujemy go jak śmieć, tylko w miejscach, gdzie jest to możliwe i pożądane, zostawiamy go – powiedział Grzegorz Szczerba w rozmowie z PAP.
Dodał, że opadłe liście przyciągają organizmy, które korzystnie wpływają na stan gleby. Dzięki ich działalności liście są przetwarzane w kompost, który użyźnia podłoże wokół drzew. Pozostawione liście są przydatne także zwierzętom. Chętnie korzystają z nich jeże, które budują z opadu legowiska. Miejscy ogrodnicy podkreślają przy tym, że liście z warszawskich terenów zielonych są grabione ręcznie. Nie używają do tego dmuchaw i nie rekomendują pakowania opadu do plastikowych worków.
Kiedy grabienie liści jest potrzebne?
Odstępstwa od zasady pozostawiania liści dotyczą m.in. chorób drzew i występowania szkodników. W przypadku kasztanowców opadłe liście mogą zawierać larwy szrotówka kasztanowcowiaczka. Jak wyjaśnił dendrolog, ok. 80 proc. larw tego owada zimuje właśnie w liściach, dlatego ich usunięcie i odpowiednie przekompostowanie lub utylizacja pomagają ograniczyć problem.
Inaczej wygląda sytuacja platanów, na których występuje antraknoza. Grzyb może przetrwać nie tylko w opadłych liściach, ale również w pączkach i drobnych pędach, dlatego samo grabienie nie przynosi tak dużych efektów jak w przypadku kasztanowców. Liście warto usuwać przede wszystkim przy silnym porażeniu drzew. Z kolei na klonach mogą pojawiać się czarne, wypukłe plamy świadczące o chorobie nazywanej czerniakiem. W tym przypadku usuwanie liści zaleca się rozważać jedynie w skrajnych sytuacjach.
Ograniczanie grabienia nie jest wyłącznie rozwiązaniem stosowanym w Polsce. Grzegorz Szczerba wskazał, że podobne podejście promuje się we Włoszech, między innymi w rejonie Wenecji. Z kolei jedna z restauracji w Czechach rozsypuje suche liście na podłodze i zachęca gości do spacerowania po takim naturalnym dywanie.