Rekin zaatakował 12-latka. Są najnowsze informacje o jego stanie
Dwunastolatek zaatakowany w Sydney Harbour żyje, ale jego stan jest krytyczny. Siostra chłopca zdementowała doniesienia o jego śmierci, które pojawiły się w mediach w środę.
Najważniejsze informacje
- 12-letni Nico Antic został ciężko ranny po ataku podejrzewanego rekina byczego w Sydney Harbour.
- Siostra chłopca potwierdziła w rozmowie z Daily Mail, że Nico żyje, lecz jego mózg nie wykazuje reakcji.
- To pierwszy z czterech incydentów z rekinami na wybrzeżu Nowej Południowej Walii w ostatnich trzech dniach.
Śledząc doniesienia z Sydney, rodzina i znajomi Nico Antica mierzą się z dramatem. Według relacji opisanych przez Daily Mail, 12-latek został zaatakowany w niedzielę ok. godz. 16:20 czasu lokalnego w Nielsen Park, na wschodnich przedmieściach miasta. Chłopiec skakał do wody z sześciometrowego uskoku, gdy zaatakował go rekin, najprawdopodobniej żarłacz tępogłowy.
Jak wskazuje "Daily Mail", doznał poważnych obrażeń obu nóg. Przeżył jedynie dlatego, że jeden z jego przyjaciół wskoczył do wody i wyciągnął go na skały, mimo że drapieżnik nadal krążył w pobliżu.
Badacz zdradził zaskakujące fakty o rekinach. "Mają swoje osobowości"
W środę pojawiły się informacje o śmierci chłopca. Te zostały zdementowane przez jego siostrę. - On nadal jest w stanie śpiączki, ale nie ma szans, by z niej wyszedł, ponieważ jego mózg jest całkowicie nieaktywny — powiedziała Sophie, cytowana przez "Daily Mail".
Siostra opisała Nico jako utalentowanego sportowca i pogodnego chłopca. - Jest wysportowanym dzieciakiem i zawsze wywołuje uśmiech na twarzach innych — powiedziała jego siostra, cytowany przez. Znajomy rodziny, Victor Pineiro, uruchomił zbiórkę na pokrycie kosztów. W mediach społecznościowych pojawiły się prośby o wsparcie dla rodziny, która przechodzi "niewyobrażalnie trudny czas".
Seria incydentów z rekinami na wybrzeżu NSW
Atak na Nico był pierwszym z czterech ataków, do jakich doszło na wybrzeżu Nowej Południowej Walii w ciągu trzech dni. W poniedziałek 11-latek w Dee Why stracił część deski po ugryzieniu przez rekina. Tego samego wieczoru 27-letni Andre de Ruyter został ranny w Manly. Trafił do szpitala z poważnymi urazami nogi. We wtorek 39-latek zaatakowany w Point Plomer miał pogryzioną piankę i uszkodzoną deskę. Z relacji "Daily Mail" sam dojechał do szpitala w Kempsey.