Na koniec I półrocza 2026 r. w bazie KRD widniało 3,6 tys. rolników z niespłaconymi zobowiązaniami. To ok. 2 proc. mniej niż rok wcześniej. Zmniejszyła się też łączna kwota zaległości: do 238,3 mln zł (również o prawie 2 proc.). Te liczby mogą wyglądać optymistycznie, jednak eksperci zwracają uwagę, że problem długów w rolnictwie wciąż pozostaje poważny.
Rekord 5,6 mln zł: co może oznaczać taki dług rolnika
Najwyższe indywidualne zadłużenie odnotowane w KRD na koniec półrocza 2026 r. To 5,6 mln zł. Rekord należy do rolnika z woj. mazowieckiego. Rok wcześniej największy dług także dotyczył również rolnika z Mazowsza, a kwota wynosiła 4,4 mln zł.
Mecenas Adrian Parol wskazuje, że wzrost rekordu o 1,2 mln zł to jednostkowa sytuacja i nie przesądza o kondycji całej branży. Zwraca przy tym uwagę, że zobowiązanie na takim poziomie może sugerować działalność prowadzoną na dużą skalę i znaczące zapotrzebowanie na kapitał. W praktyce w grę mogą wchodzić m.in. niespłacone należności wobec banków, firm leasingowych czy dostawców (np. maszyn, pasz, nawozów, paliw) oraz usługodawców.
WIDEOKiedyś wypasali tu bydło, teraz szukają złota. W zeszłym roku wydobyto 112 kilogramów
Średnie zadłużenie rolników w KRD rośnie, choć symbolicznie
Mimo spadku łącznych zaległości, średnie zadłużenie rolnika figurującego w rejestrze wzrosło rok do roku o 14 zł i wyniosło 66 tys. 695 zł. Z perspektywy gospodarstw domowych i firm rolnych to nadal poziom, który potrafi znacząco obciążać płynność finansową, zwłaszcza gdy zobowiązania kumulują się w kilku miejscach.
Zmienił się także statystyczny czas opóźnienia w spłacie. Przeciętny rolnik wpisany do KRD zalegał z regulowaniem zobowiązań 749 dni. Rok wcześniej było to 817 dni. Najdłuższe średnie opóźnienia odnotowano w województwach: opolskim (990 dni), śląskim (914 dni) oraz świętokrzyskim (875 dni).
Ponad dwa lata opóźnienia i ryzyko spirali zadłużenia
Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG, ocenia, że skrócenie średniego okresu zaległości może być pozytywnym sygnałem, ale nie jest jeszcze dowodem na wyraźnie szybsze regulowanie należności. Podkreśla, że nadal mowa o opóźnieniach przekraczających dwa lata, co oznacza problem długotrwały, a nie przejściowy.
- Wraz z upływem czasu maleje szansa na pełną spłatę i rosną koszty odsetek oraz windykacji. Słabsze rok do roku ceny zbóż, mleka i trzody mogą dodatkowo ograniczać zdolność do wychodzenia z zaległości, zwłaszcza w gospodarstwach bez rezerw finansowych. W codziennym funkcjonowaniu oznacza to ograniczanie zakupów, odkładanie remontów albo zaciąganie kolejnych zobowiązań. Właśnie w ostatnim przypadku pojawia się realne ryzyko pętli zadłużenia - ocenia Łukasz Goszczyński cyt. przez "Fakt".