Samochód prezydent Gdyni stracił koło. Jest nowe ustalenie śledczych

Samochód prezydent Gdyni Aleksandry Kosiorek stracił koło podczas jazdy, gdy podróżowali nim jej mąż i troje dzieci. Wcześniej ustalono, że śruby w dwóch tylnych kołach były poluzowane. Sprawą zajęli się śledczy, którzy chcieli ustalić, czy mogło dojść do celowego działania. Jest już opinia biegłego.

Aleksandra Kosiorek
Andrzej Jackowski
apel, armia, marynarka, pomnik, wojenna, wojsko, kobietywpolityce, samorzadowiec władza lokalna, obchody, Polska SAFE - bezpieczna Polska, wojska polskiego, 106 106. Bitwy Warszawskiej cudu nad Wisła rocznicaSamochód prezydent Gdyni stracił koło. Jest nowe ustalenie śledczych
Źródło zdjęć: © PAP | Andrzej Jackowski
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Biegły ustalił, że koło odpadło po odkręcaniu się kolejnych śrub mocujących, ale nie wskazał przyczyny.
  • Postępowanie formalnie wszczęto 18 sierpnia; dotyczy narażenia rodziny na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
  • Policja zabezpieczyła m.in. nagrania z monitoringu z miejsca, gdzie auto było zaparkowane.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło podczas podróży prywatnym samochodem należącym do prezydent Gdyni Aleksandry Kosiorek. Za kierownicą znajdował się jej mąż, a w aucie podróżowała także trójka dzieci. W pewnym momencie, już po wcześniejszej jeździe autostradą, samochód stracił jedno z kół. Po sprawdzeniu pojazdu okazało się, że problem dotyczył również drugiego tylnego koła. Śruby były poluzowane.

Do sprawy został zaangażowany biegły, którego zadaniem było przeanalizowanie stanu samochodu i ustalenie możliwej przyczyny zdarzenia. Chodziło przede wszystkim o rozstrzygnięcie, czy śruby mogły poluzować się w wyniku nieprawidłowego montażu, czy też ktoś ingerował w samochód.

Opinia nie przyniosła jednak odpowiedzi, na którą liczyli śledczy. Jak wynika z najnowszych ustaleń, biegły nie był w stanie wskazać, co dokładnie doprowadziło do poluzowania śrub. Nie można więc na podstawie samej ekspertyzy przesądzić, że ktoś celowo ingerował w samochód.


WIDEO
Nauczyciele mają dość. "Rodzice piszą o 22:00"


To oznacza, że jeden z najważniejszych elementów sprawy pozostaje niewyjaśniony. Sam fakt, że śruby były poluzowane, nie pozwolił ekspertowi wskazać jednoznacznie, dlaczego do tego doszło. W grę nadal mogą więc wchodzić różne wersje wydarzeń.

Odłączenie nastąpiło po odkręceniu się kolejnych śrub mocujących. Nie jest możliwe ustalenie, czy odkręcenie się śrub montażowych było efektem ich nieprawidłowego montażu, czy też efektem ingerencji osób trzecich - przekazała "Gazecie Wyborczej Trójmiasto" prokurator Wioleta Noch z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Postępowanie wszczęte 18 sierpnia. Co robi policja?

Zawiadomienie w tej sprawie złożyła prezydent Gdyni. Materiał dowodowy najpierw gromadzili funkcjonariusze, a następnie przekazali go prokuraturze. Postępowanie formalnie wszczęto 18 sierpnia przez Komendę Miejską Policji w Gdyni.

W tej sprawie niezwłocznie podjęto czynności zmierzające do zebrania materiału dowodowego dającego pełny obraz zaistniałego zdarzenia. Czynności nadal trwają. Zebrany dotychczas materiał dowodowy został przekazany do Prokuratury Rejonowej w Gdyni celem dokonania oceny prawnokarnej oraz ustalenia dalszego toku postępowania - informuje "Fakt", cytując asp. Marka Kobiałkę z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.

Policjanci zabezpieczyli m.in. nagrania z monitoringu z miejsca, w którym samochód był zaparkowany. Sprawa jest prowadzona w kierunku narażenia Aleksandry Kosiorek oraz jej bliskich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Do zdarzenia odniosła się także Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska. "Poluzowanie śrub w samochodzie to nie jest żart, wybryk czy forma protestu - to realne zagrożenie życia i zdrowia" - napisała, wyrażając solidarność z Aleksandrą Kosiorek i jej rodziną. W swoim wpisie podkreśliła też, że spory i różnice poglądów nie usprawiedliwiają przemocy, zastraszania ani narażania kogokolwiek na utratę życia.

Wybrane dla Ciebie