Było słoneczne, poniedziałkowe popołudnie (31 sierpnia), kiedy 57-latka mieszkająca na trzecim piętrze bloku w dzielnicy Söflingen postanowiła wyjść na zewnątrz. Gdy tylko stanęła na niezadaszonym balkonie, zbutwiała płyta ze sklejki pękła w pół.
Kobieta spadła z wysokości około trzech metrów, uderzając z ogromnym impetem w balkon sąsiada z drugiego piętra. Siła uderzenia była na tyle duża, że dolna płyta... również nie wytrzymała i się zarwała.
Szczęście w nieszczęściu polegało na tym, że przerażona lokatorka nie poleciała jeszcze niżej - jej ciało zatrzymało się na resztkach uszkodzonej konstrukcji drugiego piętra. Obecnie w obu balkonach widać dziury, które są świadectwem tego, jak blisko było do tragedii.
Na miejsce natychmiast wezwano straż pożarną, która zabezpieczyła teren i ewakuowała ranną. Po opatrzeniu przez ratowników medycznych 57-latka trafiła do szpitala.
Informacje o stanie zdrowia Niemki
Rzecznik lokalnej policji w rozmowie z dziennikiem "Bild" przekazał zaskakujące informacje o stanie zdrowia kobiety. Okazuje się, że pomimo groźnie wyglądającego lotu i twardego lądowania, odniosła ona jedynie lekkie obrażenia. Biorąc pod uwagę okoliczności, można mówić o prawdziwym cudzie.
Z ustaleń tabloidu wynika, że już wcześniej było wiadomo, że infrastruktura jest w złym stanie. Z tego powodu właściciel budynku wydał zakaz korzystania z balkonów.
Co więcej, feralna podłoga miała zostać wymieniona dokładnie w dniu wypadku, jednak z przyczyn technicznych ekipa remontowa przesunęła prace na inny dzień tego samego tygodnia.