Była sobota (25 lipca), tuż po godzinie 19:00. U zbiegu Świętokrzyskiej i Nowego Światu warszawskie chodniki zalała fala ludzi. Głównie młodzi, studenci, turyści, Warszawiacy zmierzający w stronę Krakowskiego Przedmieścia lub Chmielnej. Uśmiechnięci, modnie ubrani, rozmawiający o planach na wieczór.
I nagle, pośród tego pędu ku weekendowej rozrywce, na rogu ulic Świętokrzyskiej i Nowego Światu wzrok przykuwa drobna, skulona postać.
Starsza kobieta, schowana nieco w cieniu muru kamienicy, siedzi na małym, turystycznym krzesełku. Przed nią stoi wysłużony, kraciasty wózek na zakupy, a na nim przyczepiony jest kawałek tektury. Pisane grubym flamastrem litery układają się w komunikat, który w środku ciepłego lata brzmi niemal surrealistycznie:
WIDEOLiczyła się każda sekunda. 89-latka przestała oddychać
"Zbieram na olej opałowy na zimę. Dziękuję"
Na niskim, kamiennym parapecie seniorka starannie rozłożyła swój skromny asortyment. Kolorowe, wzorzyste wachlarze, małe pluszaki, drobne bibeloty i pamiątki.
Ta scena z rogu Świętokrzyskiej i Nowego Światu to bolesna metafora współczesnego świata. Z jednej strony mamy dynamiczną, bogatą metropolię, która nigdy nie śpi, kusi luksusowymi markami i drogimi restauracjami.
Z drugiej – systemową bezradność najstarszych członków naszego społeczeństwa. Emerytury, które dawno przestały nadążać za realnymi kosztami życia, drastyczne ceny energii oraz samotność, która ostatecznie zmusza do wyjścia z domu i proszenia o pomoc na ulicy.