Śmierć 65-letniej Polki podczas sobotniego zamachu w Berlinie wywołała falę pytań o działania niemieckich służb i wymiaru sprawiedliwości. Najwięcej kontrowersji wzbudził fakt, że podejrzany o przeprowadzenie ataku Abdul B. jeszcze kilka tygodni wcześniej przebywał w areszcie, jednak decyzją sądu został z niego zwolniony.
W poniedziałek 27 lipca do sprawy odniosła się rzeczniczka Sądu Krajowego w Berlinie Lisa Jani. W rozmowie z dziennikiem Tagesspiegel podkreśliła, że uchylenie nakazu aresztowania było zgodne z niemieckim prawem i nie stanowiło "niczego nadzwyczajnego". Sąd uznał, że dalsze przetrzymywanie mężczyzny w areszcie nie miało już podstaw prawnych.
Jak wcześniej informowała Generalna Prokuratura Berlina, Abdul B. był Niemcem o libańskich korzeniach. Według śledczych w 2025 r. próbował wyjechać do Syrii, aby dołączyć do tzw. Państwa Islamskiego (IS). Został jednak zatrzymany po powrocie do Niemiec na lotnisku Berlin Brandenburg w listopadzie 2025 r.
Islamistyczny atak w Berlinie. Zginęła Polka
Po kilku miesiącach śledztwa stanął przed sądem. W maju 2026 r. został skazany na 22 miesiące więzienia w systemie prawa dla młodocianych za przygotowywanie poważnego aktu przemocy zagrażającego bezpieczeństwu państwa. Jednocześnie sąd odroczył decyzję, czy kara będzie wykonywana bezwzględnie, czy też zostanie zawieszona.
Rzeczniczka podkreśliła, że zgodnie z niemieckim prawem areszt tymczasowy może być stosowany wyłącznie wtedy, gdy istnieje realne ryzyko ucieczki, matactwa lub popełnienia kolejnego przestępstwa. W ocenie sądu w przypadku B. przesłanki te nie występowały. Znaczenie miał również fakt, że posiadał niemieckie obywatelstwo i był traktowany jako młody dorosły, czyli osoba w wieku od 18 do 21 lat.
To nie było nic nadzwyczajnego - przekazała rzeczniczka berlińskiego sądu, odpowiadając na zarzuty kierowane pod adresem wymiaru sprawiedliwości.
B. do listopada miał pozostawać pod nadzorem i wykazać, że zasługuje na zawieszenie wykonania kary. W tym czasie był zobowiązany m.in. do uczestniczenia w terapii.
Według ustaleń niemieckiej prokuratury to właśnie Abdul B. miał przeprowadzić sobotni zamach podczas wydarzeń związanych z Christopher Street Day (CSD) w Berlinie. Śledczy twierdzą, że najpierw wjechał samochodem w ludzi, a następnie zaatakował uczestników ostrym narzędziem.
Śmierć Polki w Niemczech. Sąd broni swojej decyzji
W wyniku ataku zginęła 65-letnia Polka, a kilkadziesiąt osób zostało rannych. Niemieckie służby uznały, że wszystko wskazuje na islamistyczne tło zamachu.
Po trwającej kilkanaście godzin obławie policja odnalazła podejrzanego. Podczas próby zatrzymania zaatakował funkcjonariuszy ostrym narzędziem. Policjanci użyli broni służbowej, a Abdul B. zginął na miejscu. W związku z jego śmiercią postępowanie karne wobec niego zostało zakończone.