Śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę. Sąsiedzi kierowcy przemówili

Mieszkańcy Sosnowca mówią o zamkniętym domu i milczeniu rodziny Sławomira Z., kierowcy podejrzanego o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki. Według relacji sąsiadów mężczyzna niemal nie wychodzi z domu i jest w złej kondycji psychicznej.

.Śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę. Sąsiedzi ujawniają prawdę. "Wrak człowieka"
Źródło zdjęć: © PAP, Policja | Marcin Obara
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Wypadek wydarzył się 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Łukasz Litewka zginął na miejscu.
  • Podejrzanym jest Sławomir Z., śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej, a kierowcy grozi do 8 lat więzienia.
  • Mieszkańcy okolicy mówią, że nie zauważyli policyjnej ochrony przy domu kierowcy, o której informowano po tragedii.

Mieszkańcy Sosnowca, pytani o policyjną ochronę przydzieloną Sławomirowi Z., w większości przyznają, że nie widzieli funkcjonariuszy w okolicy. Jak podaje "Fakt", część osób była zaskoczona nawet tym, że chodzi o ich sąsiada. Ci, którzy wiedzą, kim jest mężczyzna, wyrażają współczucie i mówią o nim jako o kimś spokojnym i skrytym.

Do tragedii doszło na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Z nieustalonych dotąd przyczyn samochód kierowany przez Sławomira Z. zjechał z drogi i zderzył się czołowo z jadącym prawidłowo Łukaszem Litewką. Poseł i społecznik zginął na miejscu. Śledczy badają okoliczności wypadku, a kierowcy grozi kara do ośmiu lat więzienia.

Po wypadku kierowca miał otrzymać policyjną ochronę ze względu na agresywne reakcje części osób domagających się surowej kary. Kiedy dziennikarze pytali o to mieszkańców okolicy, odpowiedzi były zaskakująco podobne.

Nie żyje Stanisława Celińska. Aktorka miała 79 lat

Nie, nie było tutaj żadnej policji, nic nie wiedzieliśmy - mówili rozmówcy gazety, pytani o obecność patroli przy domu.

Inni sąsiedzi także deklarowali, że nie zauważyli mundurowych w pobliżu, a część z nich przyznawała, że o samym wypadku słyszała, ale nie łączyła go z kimś z najbliższej okolicy.

Dom 57-latka ma pozostawać zamknięty, a rodzina nie chciała rozmawiać z mediami. Według relacji, żona Sławomira Z. wracała do domu w towarzystwie ojca, bo mąż nie może prowadzić auta po tym, jak prokuratura zatrzymała mu prawo jazdy.

Sąsiedzi rzadko widują podejrzanego mężczyznę. - Prawie wcale nie wychodzi z domu. Raz, może dwa siedział na ławeczce przed domem, ze spuszczoną głową. Widać, że ta sprawa bardzo go dręczy. Był przygnębiony, aż żal było patrzeć, wrak człowieka - opowiadał jeden z mieszkańców.

W rozmowach sąsiadów pojawia się współczucie oraz podkreślanie, że Sławomir Z. jest osobą wykształconą i ma tytuł inżyniera. Z ustaleń wynika, że przez wiele lat pracował na poczcie w Katowicach, jednak po restrukturyzacji stracił pracę. Później znalazł zatrudnienie w zakładzie przetwarzania odpadów komunalnych.

W sprawie wypowiada się adwokat Dariusz Kawalec, obrońca podejrzanego. Odniósł się m.in. do tego, co jego klient pamięta z chwili zdarzenia:

Mój klient twierdzi, że pamięta jazdę do pewnego czasu, a później już moment, w którym znalazł się obok drogi z rozbitym samochodem. Nie jestem w stanie powiedzieć, co się wydarzyło - mówił.

Śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę

Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu; dotyczy nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zatrzymany kierowca wyszedł z aresztu po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego i został objęty dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju.

Litewka w trakcie swojej kariery samorządowej i parlamentarnej zajmował się m.in. zwierzętami. Brał udział w interwencjach w źle prowadzonych schroniskach.

Łukasz Litewka spoczął na cmentarzu przy ul. Zuzanny w Sosnowcu. Poseł został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie w trakcie pogrzebu z rąk prezydenta Karola Nawrockiego odebrał ojciec posła, Zdzisław Litewka.

Wybrane dla Ciebie