Straszna śmierć 25-latka. Dotarli do aktu zgonu Todda
Ujawniono przyczynę śmierci 25-letniego Todda Meadowsa, znanego z programu "Deadliest Catch". Jak wynika z aktu zgonu, mężczyzna zmarł w wyniku utonięcia, prawdopodobnej hipotermii oraz długotrwałego przebywania w zimnej wodzie.
Do tragedii doszło na pokładzie jednostki połowowej na Morzu Beringa u wybrzeży Alaski. Meadows brał udział w nagraniach do popularnego programu telewizyjnego. W trakcie prac wypadł za burtę.
Według relacji członków załogi, Meadows zajmował się sortowaniem krabów w specjalnym koszu połowowym, który w pewnym momencie wpadł do wody. Mężczyzna zdołał się z niego wydostać i próbował utrzymać się na powierzchni w ekstremalnych warunkach - temperatura wody wynosiła zaledwie 1–2 stopnie Celsjusza - podaje pagesix.com.
Jeden z członków załogi relacjonował, że sytuacja od początku wyglądała bardzo poważnie. Obawiano się, że kosz wraz z Amerykaninem pójdzie na dno, co uniemożliwiłoby jakąkolwiek akcję ratunkową.
Był w wodzie około 4 min. Nie żyje
Meadows przebywał w wodzie około czterech minut, zanim ratownik zdołał go wydobyć. Niestety, już w momencie wyciągnięcia z morza był nieprzytomny.
Podjęto natychmiastową próbę reanimacji i udzielenia pierwszej pomocy, jednak działania te nie przyniosły efektu.
O przyczynach zgonu informuje TMZ. Ustalono, że 25-letnia gwiazda reality show zmarła na skutek "utonięcia", "prawdopodobnej hipotermii" i "zanurzenia ciała w zimnej wodzie".
Dla Meadowsa był to pierwszy sezon pracy przy produkcji "Deadliest Catch". Informację o jego śmierci przekazał kapitan jednostki, Rick Shelford, który nazwał to wydarzenie "najbardziej tragicznym dniem w historii statku Aleutian Lady na Morzu Beringa".