Tragedia w Ząbkach. Wiemy, jak doszło do śmierci 2-latka
W środę (20 maja) doszło do tragedii w Ząbkach. 2-letni chłopiec wpadł do oczka wodnego na terenie działki, na której funkcjonuje prywatna wczesnoszkolna placówka edukacyjna. Z naszych informacji wynika, że dziecko przeszło przez otwartą bramkę, a później wpadło do oczka wodnego. Sprawę badają prokuratorzy, którzy ustalają też, jaki jest profil działalności placówki.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Wołominie. Jak udało nam się dowiedzieć, śledczy ustalają nie tylko przebieg samego zdarzenia, ale również to, jaki charakter ma placówka, która, choć promowała się w internecie jako żłobek, to faktycznie nim nie jest. W tej sprawie zatrzymano dwie opiekunki. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że do tragedii doszło, gdy dzieci bawiły się na zewnątrz klubu dziecięcego.
Śmierć 2-latka. Jaki był przebieg tragedii?
2-latek przeszedł przez niezamkniętą furtkę, odgradzającą teren placówki od reszty działki. Udał się na teren domu jednorodzinnego i poszedł w kierunku oczka wodnego, do którego wpadł. Życia malucha nie udało się uratować, mimo natychmiastowej reanimacji.
Bramka zwykle była zamknięta. Tam jest siatka, która odgradza budynek klubu od reszty działki. Tym razem doszło do niedopatrzenia - mówią nam osoby, które dobrze znają sprawę i współpracowały z klubem.
Prokuratura prowadzi śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Na razie nie postawiono nikomu zarzutów w związku ze sprawą. Zatrzymane opiekunki będą dopiero przesłuchiwane przez śledczych.
Klub i dom jednorodzinny zlokalizowane na jednej działce
Wiadomo, że na działce, na której znajduje się klub dziecięcy, zlokalizowany jest również dom jednorodzinny właściciela działki. Stoi on od frontu działki (od ulicy), w jego pobliżu znajduje się oczko wodne, do którego wpadło dziecko. Budynek klubu dziecięcego stoi z tyłu i jest odgrodzony siatką.
Jak udało nam się ustalić, właściciele klubu dziecięcego nie są jednocześnie właścicielami działki. Działka należy do osoby, która mieszka w domu jednorodzinnym.
Klub dziecięcy znajdował się na wytyczonym terenie, na działce na której znajduje się oczko wodne. Sam teren klubu jest wyodrębniony z działki. Z tego co wiemy, oczko nie znajdowało się na terenie samego klubu dziecięcego, ale na tej samej działce. Teren klubu powinien być zabezpieczony. Przepisy nie mówią jednak, w jaki dokładnie sposób. Pozostałe części działki nie stanowią części klubu dziecięcego - tłumaczy o2.pl Jakub Biesiada, kierownik Referatu Promocji, Kultury, Sportu i Mediów Urzędu Miasta w Ząbkach.
Biesiada podkreśla, że teren klubu powinien być wydzielony z całej działki i zamknięty na obecność np. mieszkańców działki, na której znajduje się dom jednorodzinny.
Wątpliwości ws. oczka wodnego. Klub powinien być zamknięty
Istotnym elementem w postępowaniu jest kwestia zabezpieczenia dzieci przed dostępem do oczka wodnego. Śledczy badają, jak maluchy były chronione i czy założone ogrodzenie było wystarczające.
Ustalamy, czy oczko wodne było w odpowiedni sposób zabezpieczone przed dostępem dzieci. Na razie nie chcę ujawniać jednak szczegółów związanych z tą kwestią - powiedziała o2.pl prok. Karolina Staros, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Istotny może być fakt, że oczko wodne nie było w żadnym stopniu zgłoszone urzędnikom. Jak wynika z naszej analizy, nie ma go w wykazie zgłoszeń i pozwoleń budowlanych dla działki, na której stoi również klub dziecięcy.
Przepisy budowlane stanowią wprawdzie, że właściciel działki nie musi zgłaszać zbiornika, jeżeli ten ma mniej niż 1000 m2 i jest płytszy niż 3 metry - w takim wypadku oczko nie podlega też kontroli urzędniczej. Tej podlegał wyłącznie wydzielony teren klubu. Sami urzędnicy z Ząbek wskazują, że oczko nie musiało być zabezpieczone, bo nie znajdowało się na wydzielonym siatką terenie.
Ustalają, jak działała placówka, w której przebywał 2-latek
Jak udało nam się ustalić, prokuratorzy wyjaśniają nie tylko samą kwestię śmierci malucha, ale ustalają też, jaki jest charakter działalności placówki. Śledczy sprawdzają, czy ta działała jako żłobek, czy jako klub dziecięcy.
Placówka w mediach społecznościowych, na stronie internetowej oraz w wyszukiwarce Google promuje się jako żłobek. Faktycznie jest jednak (zgodnie z zezwoleniem wydanym przez Urząd Miasta w Ząbkach) klubem dziecięcym. Różnica jest znaczna, bo klub dziecięcy przyjmuje wyłącznie dzieci od 1. roku życia (tak też placówka w Ząbkach ma wpisane w regulaminie), a żłobek od 20. tygodnia życia dziecka.
Faktycznie potwierdzam, że to klub dziecięcy. Nie mamy wiedzy na temat tego, dlaczego placówka promuje się jako żłobek. Żłobkiem faktycznie nie jest. W klubie przeprowadzono liczne kontrole, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości dot. naboru dzieci - mówi w rozmowie z o2.pl Jakub Biesiada.
Urząd Miasta w Ząbkach potwierdza, że policjanci odebrali 20 maja dokumentację dot. działalności klubu dziecięcego. Urzędnicy nie mają precyzyjnej wiedzy, ile dokładnie dzieci mogło być w klubie dziecięcym w momencie tragedii.
Ciężko powiedzieć ile dzieci mogło być w klubie dziecięcym. To ruchoma kwestia - dodał w rozmowie z o2.pl Jakub Biesiada.
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl