Tragedia na Podkarpaciu. Zginął ceniony lekarz
Szpital w Lesku pogrążył się w żałobie po śmierci lekarza Jerzego Bentkowskiego. Jak podaje "Fakt", 56-letni ortopeda z zmarł w wyniku wypadku w miejscowości Paszowa.
Najważniejsze informacje
- Do zdarzenia doszło 5 kwietnia na drodze powiatowej w Paszowej, w kierunku Wańkowej.
- Według relacji policji kierowca Mini Coopera nie zachował bezpiecznego odstępu przy wyprzedzaniu trzech rowerzystów.
- Szpital w Lesku pożegnał Jerzego Bentkowskiego w poruszającym wpisie w mediach społecznościowych.
Jak podaje "Fakt", Jerzy Bentkowski, ceniony ortopeda i dyrektor ds. lecznictwa szpitala w Lesku, zmarł po wypadku drogowym. Do tragedii doszło w niedzielę 5 kwietnia na drodze powiatowej w Paszowej, na odcinku prowadzącym w stronę Wańkowej. 56-letni lekarz jechał w grupie trzech rowerzystów, gdy kierowca samochodu osobowego podjął próbę ich wyprzedzenia. Według policji manewr nie został wykonany z zachowaniem bezpiecznej odległości od cyklistów, co miało kluczowe znaczenie dla przebiegu zdarzenia.
Z relacji funkcjonariuszy wynika, że w trakcie wyprzedzania z naprzeciwka nadjechało BMW. Kierujący Mini Cooperem, chcąc uniknąć zderzenia czołowego, nagle zjechał w prawo. Wtedy doszło do kontaktu z rowerem jednego z cyklistów, co spowodowało upadek i ciężkie obrażenia. Poszkodowany został przetransportowany do szpitala w Sanoku, jednak jego życia nie udało się uratować.
Szpital w Lesku szybko przekazał wiadomość o żałobie, a w poniedziałek opublikował oficjalne pożegnanie. Przedstawiciele placówki napisali po śmierci Bentkowskiego: "Jego nagłe odejście jest ogromną stratą nie tylko dla Rodziny i Bliskich, ale również dla całej społeczności szpitala, której był filarem, oddanym lekarzem i zaangażowanym liderem. Swoją pracą, wiedzą i odpowiedzialnością współtworzył wysoki poziom opieki medycznej oraz rozwój placówki, zawsze stawiając dobro pacjenta na pierwszym miejscu" - czytamy we wpisie szpitala.
Policja zabezpieczyła ślady i przesłuchuje świadków, aby odtworzyć dokładny przebieg zdarzenia. W rozmowie z "Faktem" asp. sztab. Katarzyna Fechner, oficer prasowy KPP w Lesku, podkreśliła, że kierowca Mini Coopera nie upewnił się, czy ma wystarczająco miejsca, by bezpiecznie zakończyć wyprzedzanie. Jak relacjonuje funkcjonariuszka, kierujący odbił w prawo, uderzając w przednie koło jednego z rowerzystów, gdy z przeciwka nadjechało BMW.
Lekarz miał na głowie kask, jednak obrażenia okazały się bardzo poważne. Według informacji przytoczonych przez "Fakt", siła uderzenia była znaczna i doprowadziła do ciężkiego urazu głowy. Mimo szybkiej pomocy i transportu do szpitala, w niedzielę wieczorem nadeszły tragiczne wieści o śmierci 56-latka.