Uciekł przed wojną Putina. Niemcy powiedzieli mu "nie"

Uciekł z Rosji, żeby nie trafić na wojnę w Ukrainie, ale w Niemczech usłyszał "nie". Młody Rosjanin nie dostał azylu, a o jego dalszym losie może zdecydować przepis unijny i termin, który mija już pod koniec lipca. Teraz grozi mu odesłanie do kraju, z którego próbował uciec.

.Uciekł przed wojną Putina. Niemcy powiedzieli mu "nie"
Źródło zdjęć: © Getty Images
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Niemieckie władze odrzuciły wniosek Nikity Zvezdowa, wskazując, że za jego sprawę odpowiada Chorwacja.
  • Zvezdow opisał presję i przemoc w jednostce, a po podpisaniu kontraktu miał zostać wysłany w rejon okupowanych terenów Ukrainy w okolicach Melitopola.
  • Według Bundestagu w 2025 r. z Niemiec deportowano do Rosji 126 osób.

Gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, Nikita Zwezdow miał zaledwie 15 lat. Jak opisuje "Deutsche Welle", po ukończeniu 18. roku życia w kwietniu 2024 r. został wcielony do rosyjskiej armii. Niedługo później zdecydował się na ucieczkę. Opuścił Rosję i zaczął szukać ochrony oraz azylu w Unii Europejskiej.

Według relacji "Deutsche Welle" Nikita Zwezdow uczył się w szkole zawodowej w Krasnojarsku. Twierdzi, że został z niej usunięty, aby nic nie stanęło na przeszkodzie jego poborowi do wojska.

Po otrzymaniu wezwania w maju 2024 r. trafił do jednostki wojskowej w pobliżu Ussuryjska. W jednostce miało dochodzić do szykan, pobić i wymuszeń wobec żołnierzy.


WIDEO
Tak to robią w USA. Tom Cruise otworzył finałowy mecz mundialu


W relacji "Deutsche Welle" pojawia się opis przemocy na poligonie. - Oficerowie strzelali wielu poborowym w nogi, bili ich i karali za wszystko, co mogli lub nie mogli zrobić: zrób 200 pompek w masce przeciwgazowej i przebiegnij 50 okrążeń w kamizelce kuloodpornej z 25-30 kilogramami na wierzchu - relacjonował Zwezdow.

Według relacji opisanej przez media po podpisaniu kontraktu Nikita Zwezdow miał usłyszeć, że zostanie wysłany na okupowane przez Rosję tereny Ukrainy w okolice Melitopola. Jak podano, właśnie tam miały działać jednostki ponoszące duże straty podczas walk.

Zrozumiałem, że w zasadzie nie mam innego wyboru, jak tylko uciekać. Przeczekać też się nie da - mówił.

Jak podaje "Deutsche Welle", po otrzymaniu pierwszej wypłaty w wysokości 40 tys. rubli Nikita Zwezdow poprosił o urlop. Tłumaczył, że chce przygotować się do wyjazdu na front. Według relacji miał być pilnowany przez byłego skazanego wcielonego do rosyjskiej armii i regularnie zgłaszać się przez WhatsApp, jednak nadzór nie był ścisły. Dzięki temu udało mu się uciec do Armenii. Po około pół roku rosyjskie władze uznały go za dezertera.

Później Zwezdow wyjechał do Bośni i Hercegowiny, a następnie do Chorwacji, gdzie złożył wniosek o azyl. W grudniu 2025 r. dotarł do Niemiec, gdzie mieszka jego dziadek.

Niemcy, reguła dublińska i "azyl kościelny"

Po przyjeździe do Niemiec Nikita Zwezdow ponownie złożył wniosek o azyl, jednak spotkał się z odmową. Niemieckie władze powołały się na regułę dublińską, zgodnie z którą za rozpatrzenie wniosku odpowiada kraj, w którym uchodźca po raz pierwszy złożył dokumenty. W jego przypadku była to Chorwacja.

Niemcy mają czas do końca lipca 2026 r., aby odesłać Zwezdowa do Chorwacji. Jeśli do tego nie dojdzie, odpowiedzialność za rozpatrzenie jego wniosku o azyl ponownie przejmą niemieckie władze.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) przekonuje, że każdy wniosek o azyl rozpatrywany jest indywidualnie. Ochrona ma być przyznawana tylko wtedy, gdy istnieje realne i uzasadnione ryzyko prześladowania konkretnej osoby.

Jednocześnie, jak wskazują cytowani przez Deutsche Welle obrońcy praw człowieka, rosyjscy dezerterzy mają w Niemczech niewielkie szanse na uzyskanie azylu. Po odmowie Nikita Zvezdow otrzymał tzw. azyl kościelny i przeniósł się z ośrodka dla uchodźców do kościoła w pobliżu Akwizgranu. Jak opisują media, takie rozwiązanie często wstrzymuje deportację i daje czas na ponowne rozpatrzenie sprawy.

Wybrane dla Ciebie