Rodzice spacerowali z 3,5-latkiem po lesie, gdy w pewnym momencie dziecko zniknęło im z pola widzenia. Najpierw próbowali znaleźć je samodzielnie, ale kiedy to nie przyniosło efektu, wezwali służby.
Alarm w komendzie i wsparcie strażaków
Po zgłoszeniu policjanci z Tomaszowa Lubelskiego rozpoczęli poszukiwania w trudnym, leśnym terenie. Jak przekazała w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" mł. asp. Małgorzata Pawłowska z KPP w Tomaszowie Lubelskim, na komendzie ogłoszono alarm, a działania prowadzono szerokimi siłami.
Po otrzymaniu zgłoszenia tomaszowscy policjanci natychmiast rozpoczęli szeroko zakrojone działania poszukiwawcze. Na komendzie został ogłoszony alarm. W akcji uczestniczyli również funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, strażacy ochotnicy, okoliczni mieszkańcy oraz operator drona ze straży pożarnej - informuje mł. asp. Małgorzata Pawłowska.
Wyrzucał narkotyki przez okno. To nie był koniec
W komunikacie podkreślono, że liczył się czas, bo zbliżał się wieczór, a warunki w lesie utrudniały szybkie przeszukanie terenu.
Przełom po niespełna godzinie. Chłopiec był cały i zdrowy
Przełom nastąpił niespełna godzinę od zgłoszenia. Funkcjonariusz z patrolu interwencyjnego zauważył wystraszone dziecko ok. kilometr od miejsca zaginięcia. Policjanci zaopiekowali się chłopcem i przekazali go zespołowi ratownictwa medycznego wezwanemu na miejsce.
Mł. asp. Małgorzata Pawłowska poinformowała, że chłopiec ostatecznie wrócił do rodziców cały i zdrowy.
Policjanci zwracają uwagę, że w podobnych sytuacjach szybkie powiadomienie służb może mieć kluczowe znaczenie dla powodzenia akcji poszukiwawczej i bezpiecznego odnalezienia dziecka.