Watykan wydalił księdza Jana Wodniaka. Parafianie nie znali prawdy

Jakub Artych
sWatykan wydalił księdza Jana Wodniaka. Parafianie nie znali prawdy
Źródło zdjęć: © Pixabay

Jan Wodniak, były proboszcz z Międzybrodzia Bialskiego, został wydalony ze stanu kapłańskiego w 2024 r. Mimo to przez kolejne dwa lata wierni nie otrzymali oficjalnej informacji. Sprawa duchownego, którego pokrzywdzony oskarżał o wykorzystywanie seksualne, ponownie wywołuje pytania o postępowanie kościelnych władz.

Najważniejsze informacje

  • Dykasteria Nauki Wiary zdecydowała o wydaleniu Jana Wodniaka ze stanu kapłańskiego.
  • Były proboszcz przez 31 lat kierował parafią w Międzybrodziu Bialskim.
  • Janusz Szymik domaga się od Archidiecezji Krakowskiej 20 mln zł zadośćuczynienia.

Jan Wodniak został wydalony ze stanu kapłańskiego decyzją watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary. Jak ustalili dziennikarze TVN24.pl, dokument w tej sprawie powstał blisko dwa lata temu.

Mimo to informacja nie została przekazana wiernym w parafii ani opublikowana na stronie diecezji bielsko-żywieckiej. O decyzji dowiedzieli się uczestnicy postępowania przed Sądem Okręgowym w Krakowie.

Sprawa dotyczyła czynu przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu wobec osoby nieletniej. Po przeprowadzeniu wymaganych formalności papież Franciszek zdecydował o nałożeniu na duchownego kary wydalenia ze stanu kapłańskiego. Z dokumentu wynika, że decyzja jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie. Oznacza to, że Jan Wodniak nie jest już księdzem.


WIDEO
Nawyki finansowe i świadome zarządzanie firmą

Jak informuje "Dziennik Zachodni", jedną z osób, które doprowadziły do nagłośnienia sprawy, jest Janusz Szymik, były ministrant. Twierdzi on, że przez pięć lat był wykorzystywany seksualnie przez proboszcza.

To on wytoczył proces Archidiecezji Krakowskiej. W jego trakcie sąd wezwał biskupa Romana Pindla do przedstawienia dokumentów potwierdzających laicyzację Wodniaka.

Nie było żadnej informacji ani w parafii, ani na stronach diecezji bielsko-żywieckiej, a przecież to jest fakt bardzo istotny dla całej społeczności. Co więcej, aż do 5 października Wodniak pozostawał w spisie alfabetycznym księży kurii diecezji bielsko-żywieckiej – powiedział Janusz Szymik dla "Dziennika Zachodniego".

Pozew przeciwko Archidiecezji Krakowskiej

Jan Wodniak został wyświęcony na księdza w 1974 r. W Międzybrodziu Bialskim pojawił się już jako młody duchowny. W latach 1974–1978 pracował tam jako wikariusz. Po kilku latach wrócił do miejscowej parafii i w 1984 r. został jej proboszczem.

Funkcję tę pełnił przez kolejne trzy dekady. Był jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w lokalnej społeczności. Wierni spotykali go podczas mszy, uroczystości religijnych i codziennego życia parafii.

W 2014 r. doszło do nagłej zmiany. Wodniak przestał być proboszczem i opuścił parafię. Mieszkańcom przekazano wówczas, że powodem są jego problemy zdrowotne. W rzeczywistości sprawa miała znacznie poważniejsze tło. Już wcześniej pojawiły się informacje o wykorzystywaniu seksualnym ministranta.

Według relacji Janusza Szymika do nadużyć seksualnych miało dochodzić w latach 1984–1989. W 1992 r., po utworzeniu diecezji bielsko-żywieckiej, Szymik poinformował o sprawie ówczesnego ordynariusza, biskupa Tadeusza Rakoczego. Jak twierdzi, jego zgłoszenie nie przyniosło żadnej reakcji.

W 2025 r. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał Januszowi Szymikowi 400 tys. zł zadośćuczynienia od Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Sąd uznał, że mężczyzna był wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez proboszcza.

To jednak nie koniec sprawy. W osobnym procesie przed Sądem Okręgowym w Krakowie Szymik domaga się od Archidiecezji Krakowskiej 20 mln zł. Kolejna rozprawa ma odbyć się 30 listopada, a jednym ze świadków będzie kardynał Grzegorz Ryś.

Wybrane dla Ciebie