Pani Hania nie ukrywa, że ostatnie dni były dla niej bardzo trudne. Morderca 49-letniej Diany pozostawał na wolności, w związku z czym ludzie bali się, że może zaatakować ponownie.
Feralnego dnia - w piątek około godz. 16:40 - kobieta dostrzegła młodego mężczyznę w pobliżu lasu. Teraz o wszystkim opowiedziała "Faktowi".
Zapamiętałam go, bo był ubrany zupełnie nieadekwatnie do pogody. Był piękny, ciepły dzień, a on miał na sobie czarny dres, ciężką bluzę z kapturem, wszystko czarne. To rzuciło mi się w oczy i opowiedziałam o tym policjantom - podkreśliła.
Pomyślałam wtedy, że to jakiś taki gburowaty człowiek. Wszyscy korzystali z pięknej pogody, ludzie spacerowali z psami, a on wyglądał zupełnie inaczej. Dlatego go zapamiętałam - dodała.
We wtorek, gdy policja zatrzymała mordercę, kobieta skojarzyła, że to właśnie mężczyzna, którego napotkała. - Gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl, że mogłam widzieć go na chwilę przed tym, co się wydarzyło. To naprawdę przerażające - kontynuowała.
"To dla mnie niepojęte"
Odniosła się też do okoliczności zatrzymania Jakuba L. - Jestem bardzo zdziwiona, że on tutaj wrócił. Zatrzymano go dosłownie na końcu ulicy, tuż przy lesie. To dla mnie niepojęte. Człowiek myśli sobie wtedy, że on cały czas mógł gdzieś tutaj krążyć - podkreśliła, cytowana przez "Fakt".
19-letni Jakub L. jest podejrzany o zabójstwo 49-letniej Diany R. w Kędzierzynie-Koźlu. Kobieta została zaatakowana w lesie - sekcja zwłok wykazała co najmniej pięć ciosów młotkiem w głowę oraz ranę brzucha zadaną nożem. Mężczyzna został zatrzymany 2 września, a w jego plecaku znaleziono młotek i nóż.
Jakub L. przyznał się do zabójstwa i miał wyjaśnić, że kobieta była przypadkową ofiarą; śledczy nie ustalili, by wcześniej się znali, ani nie potwierdzili motywu rabunkowego czy seksualnego.
19-latek jest również podejrzany o brutalny atak na mężczyznę w Opolu w lipcu, do którego także miał się przyznać. Prokuratura zapowiada wniosek o jego tymczasowe aresztowanie oraz badania psychiatryczne.