Z kontenera dochodziły rozpaczliwe dźwięki. Strażnicy ruszyli na ratunek

Do kontenerów trafiają ubrania, elektroodpady i przedmioty, którym chcemy dać drugie życie. Czasem jednak z ich wnętrza dochodzą dźwięki, które trudno zignorować. Tak było w Gdańsku, gdzie zgłoszenie o miauczącym kocie postawiło na nogi strażników miejskich. Finał interwencji okazał się zupełnie inny, niż można było się spodziewać.

Interwencja Straży Miejskiej w GdańskuInterwencja Straży Miejskiej w Gdańsku
Źródło zdjęć: © Straż Miejska w Gdańsku
Małgorzata Badur

Straż Miejska w Gdańsku opisała na swoim profilu na Facebooku nietypową interwencję, do której doszło w piątek. Jak przekazano we wpisie, służby otrzymały zgłoszenie o kocie uwięzionym w kontenerze na elektroodpady przy ul. Rybitwy. Według zgłaszającego miauczenie było słychać już od kilku dni, dlatego sprawę potraktowano bardzo poważnie.

Na miejsce pojechali strażnicy z referatu ekologicznego, którzy dokładnie sprawdzili wskazany kontener. Jak napisano we wpisie: "Rzeczywiście, z jego wnętrza dochodziło charakterystyczne miauczenie". Wszystko wskazywało na to, że w środku może znajdować się potrzebujące pomocy zwierzę.

Po dokładnym przeszukaniu okazało się jednak, że kota w kontenerze nie było. Źródłem dźwięków była mechaniczna zabawka imitująca kocie odgłosy. "W kontenerze znajdowała się mechaniczna zabawka wydająca dźwięki kota. I najwyraźniej miała jeszcze sporo do powiedzenia" – przekazała Straż Miejska w Gdańsku.

Choć tym razem interwencja zakończyła się zaskakującym finałem, strażnicy podkreślili, że podobnych zgłoszeń nie należy lekceważyć. "Jeśli coś miauczy w miejscu, w którym zdecydowanie nie powinno miauczeć, lepiej sprawdzić. Nigdy nie wiadomo, czy za" miau "stoi zabawka, czy prawdziwy futrzak" – napisano na zakończenie wpisu. W tym przypadku akcja ratunkowa nie była potrzebna, ale zgłoszenie mogło dotyczyć zwierzęcia rzeczywiście wymagającego pomocy.

Wybrane dla Ciebie