Zamówił jajecznicę i herbatę w Warszawie. Zaskakująca kwota na paragonie

W dobie rosnących kosztów życia określenie "paragon grozy" na stałe zapisało się w słowniku polskich konsumentów. Zazwyczaj kojarzy się ono z astronomicznymi kwotami w turystycznych miejscowościach. Jeden z internautów postanowił jednak przewrotnie użyć tego sformułowania, dzieląc się w mediach społecznościowych swoim rachunkiem za śniadanie w warszawskim barze mlecznym.

.Zamówił jajecznicę i herbatę w Warszawie. Zaskakująca kwota na paragonie
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay
Edyta Tomaszewska

Pan Wojciech zdecydował się zjeść śniadanie w jednym z tradycyjnych barów mlecznych w Warszawie. Zamiast wizyty w modnym lokalu serwującym drogie zestawy śniadaniowe, postawił na klasyczne, polskie smaki.

Na jego tacy wylądował prosty zestaw: jajecznica z pieczywem oraz herbata. Na rachunku znalazły się następujące pozycje:

  • Jajecznica na maśle (z 2 jaj) z warzywami – 9,18 zł
  • Bułka – 1,12 zł
  • Masło – 1,71 zł
  • Herbata czarna z cytryną – 6,94 zł (od której odliczono pokaźny rabat w wysokości 5,94 zł, przez co ostatecznie kosztowała zaledwie 1,00 zł)

WIDEO
Polskie śledzie lepsze niż fritto misto? Sprawdziłam ten smak w Gdańsku


Ostateczna suma, jaką klient musiał zapłacić za cały posiłek wraz z napojem, to zaledwie 13,01 zł.

Zdjęcie paragonu opatrzone ironicznym podpisem "Śniadanie w Warszawie paragon grozy" i rzędem rozbawionych emotikonów szybko wywołało uśmiech na twarzach internautów.

.
Zamówił jajecznicę i herbatę w Warszawie. Zaskakująca kwota na paragonie © Facebook

Trudno się dziwić tej reakcji – obecnie w wielu warszawskich kawiarniach sama kawa czy herbata potrafi kosztować więcej niż całe śniadanie zamówione przez autora wpisu, a ceny popularnych zestawów śniadaniowych w centrum miasta nierzadko przekraczają granicę 30–50 złotych.

Opisywany rachunek to doskonały dowód na to, że warszawskie bary mleczne wciąż pełnią niezwykle ważną funkcję społeczną i pozostają prawdziwym ratunkiem dla portfela. Dzięki specyfice swojego funkcjonowania oraz państwowym dotacjom do podstawowych produktów, miejsca te są w stanie zaoferować ceny, które dla komercyjnej gastronomii są absolutnie nieosiągalne.

Jak widać, w Warszawie wciąż można zjeść ciepłe śniadanie za kwotę, która w innych miejscach nie wystarczyłaby nawet na małe espresso. Powyższy "paragon grozy" okazał się w tym przypadku wyjątkowo miłym zaskoczeniem.

Wybrane dla Ciebie