Największym problemem są owoce chore, spleśniałe i gnijące. Mogą pozostawać na nich patogeny, które przetrwają zimę i ponownie zaatakują drzewa wiosną.
Szczególnie niebezpieczne są tzw. mumie, czyli zaschnięte owoce pozostające na gałęziach lub leżące pod drzewem. Mogą być źródłem zarodników grzybów odpowiedzialnych m.in. za brunatną zgniliznę. Dlatego jesienią warto zebrać nie tylko owoce z ziemi, ale też te zaschnięte na drzewie.
To także schronienie dla szkodników
Uszkodzone owoce mogą być również miejscem żerowania larw owadów. Po opuszczeniu owocu część szkodników szuka miejsca do przezimowania w pobliżu drzewa, np. w szczelinach kory albo w ściółce.
Regularne zbieranie spadów pomaga więc ograniczyć liczbę miejsc, w których szkodniki mogą zakończyć rozwój. Ma to szczególne znaczenie przy jabłoniach i gruszach, gdzie problemem bywają m.in. larwy uszkadzające owoce od środka.
Co zrobić z owocami leżącymi pod drzewami?
Owoce, które spadły niedawno, są zdrowe i nie mają śladów gnicia, nadal można wykorzystać. Nadają się choćby na kompot, mus, sok czy przetwory, o ile po rozkrojeniu nie widać oznak zepsucia.
Inaczej należy postępować z owocami spleśniałymi, mocno zgniłymi lub wyraźnie porażonymi chorobą. Lepiej nie zostawiać ich pod drzewem. Nie zawsze warto też wrzucać je do przydomowego kompostownika, zwłaszcza jeśli kompost nie nagrzewa się mocno i istnieje ryzyko, że część patogenów przetrwa.
Jesienią warto zrobić porządek pod drzewami
Po zakończeniu zbiorów dobrze przejść się po sadzie i zebrać zalegające spady. Przy okazji warto usunąć zaschnięte owoce z gałęzi oraz te liście, na których wyraźnie widać objawy chorób.
Nie chodzi o to, aby ogród był idealnie wysprzątany. Najważniejsze jest usunięcie materiału chorego, gnijącego i zaatakowanego przez szkodniki. Kilkanaście minut pracy jesienią może ograniczyć część problemów, z którymi inaczej trzeba będzie mierzyć się wiosną.