Joanna Jabłczyńska obawia się prześladowcy. "Przyszedł do mojego domu w Boże Narodzenie"

Joanna Jabłczyńska pracuje w telewizji od dziecka. Swoją działalnością muzyczną i aktorską zdobyła rzeszę fanów, którzy na każdym kroku okazują jej życzliwość i sympatię. Ale są i tacy, którzy przekraczają wszelkie granice. Aktorka wyznała, że w jednym przypadku musiała wystąpić o sądowy zakaz zbliżania się.

Joanna Jabłczyńska opowiedziała o prześladowaniachJoanna Jabłczyńska opowiedziała o prześladowaniach
Źródło zdjęć: © AKPA

Dozór policji, zakaz zbliżania i kontaktowania się z idolką - takie konsekwencje poniósł mężczyzna, który prześladował Joannę Jabłczyńską. W rozmowie z Plotkiem wyznała, że "ta osoba przekroczyła wszelkie granice".

To była osoba, która pojechała za mną do Livigno do Włoch. Przyszła też pod mój dom, który jest na końcu świata, w Boże Narodzenie. Ja bardzo dbam o prywatność i azyl domowy. Gdy jednak mój spokój został zburzony w Boże Narodzenie, postanowiłam, że to już czas pójść na policję i załatwić tę sprawę inaczej, czyli formalnie, prawnie - opowiadała 38-latka.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

WIDEO
Duże zmiany w TVN. Fala odejść i zwolnień

Jabłczyńska, która łączy pracę w show-biznesie z obowiązkami radcy prawnego, nie kryje radości, że "policja i prokuratura zachowała się bardzo profesjonalnie i sprawnie".

Mam nadzieję, że ten środek zapobiegawczy, który został zastosowany, będzie skuteczny. Na razie jest, ale to jeszcze krótki czas - dodała gorzko Jabłczyńska.

Gwiazda "Na Wspólnej" wspomniała, że prześladowca przyszedł do jej domu w Boże Narodzenie z kwiatami, więc "trudno go było traktować jak zbłąkanego wędrowca". Dziś nadal nie jest spokojna, bo "nie można przewidzieć, na jakie pomysły wpadnie ta osoba".

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie