Jego kraksa odmieniła losy wyścigu. Szef Red Bulla szykuje dla niego niespodziankę

Max Verstappen potrzebował cudu, aby zostać mistrzem świata i się doczekał. Na pięć okrążeń przed metą wyścigu w Abu Zabi z toru wypadł Nicholas Latifi i konieczny był wyjazd samochodu bezpieczeństwa. To odmieniło losy walki o tytuł. Teraz szef teamu Red Bull przygotował dla Latifiego niespodziankę.

Christian Horner i Max Verstappen Christian Horner i Max Verstappen
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/Ali Haider

Na pięć okrążeń przed metą na czele wyścigu w Emiratach znajdował się Lewis Hamilton. Gdyby utrzymał tę pozycję, zostałby mistrzem świata. Brytyjczyk jechał na mocno zużytych oponach i z każdym kółkiem jego przewaga nad Maxem Verstappenem topniała, ale nie na tyle szybko, aby mógł poczuć się zagrożony.

W tym momencie wydarzył się jednak dramat. Z Mickiem Schumacherem o pozycję walczył Nicholas Latifi, który następnie wypadł z toru i rozbił bolid. Konieczny był wyjazd samochodu bezpieczeństwa i cała przewaga Hamiltona stopniała.

Po wznowieniu wyścigu Verstappen dogonił i wyprzedził Brytyjczyka. Tym samym to 24-letni Holender został po raz pierwszy w karierze mistrzem świata Formuły 1.

Szef Red Bulla podziękował Latifiemu. Zaskakująca propozycja

Głos w tej sprawie zabrał Christian Horner, szef teamu Red Bull, w którym ściga się Verstappen. Podczas konferencji prasowej złożył Latifiemu zaskakującą obietnicę.

Na pewno otrzyma dożywotni zapas Red Bulli - mówił z uśmiechem na twarzy Horner. - Razem z Witalijem Pietrowem za 2010 rok - dodał.

Horner przypomniał sytuację, kiedy o mistrzostwo walczyli Fernando Alonso i Sebastian Vettel. Pietrow naciskał wtedy na Hiszpana, dzięki czemu niemiecki kierowca sięgnął po tytuł.

Jest na ustach całego świata. Co za gol! (wideo)

Wybrane dla Ciebie