Koczują w krzakach w Warszawie. "Jesteśmy bezradni"
Bezdomni rozbili w środku Warszawy koczowisko. Kilka namiotów codziennie rzuca się w oczy rowerzystom i spacerowiczom. - To ich wolny wybór. Jesteśmy bezradni, nie chcą opuszczać tego miejsca - mówi o2.pl ojciec Tadeusz Suślik, proboszcz parafii na mokotowskich Siekierkach, która sąsiaduje z dzikim obozowiskiem.