Auto Roberta znaleźli nad jeziorem. Tragiczny finał
Od 13 marca trwały poszukiwania 33-letniego Roberta spod Lublina. Auto mężczyzny znaleziono nad jeziorem Piaseczno. Jego ciało odnaleziono w lesie w rejonie zbiornik. Policja w rozmowie z o2.pl potwierdza tragiczny finał poszukiwań.
W piątek, 13 marca zaginął 33-letni Robert. O jego zaginięciu za pośrednictwem mediów społecznościowych informowała żona Magdalena. - Jak ktoś jest chętny i chce pomóc, to szukamy go nad jeziorem Piasecznem obok Ludwina (powiat łęczyński na Lubelszczyźnie), tu znaleźliśmy jego auto. Każda para nóg się przyda - przekazywała.
Mężczyzna poruszał się niebieskim BMW E46 coupe. Lubelska policja w rozmowie z o2.pl potwierdzała prowadzenie poszukiwań z wykorzystaniem m.in. dronów, psów tropiących i wielu ochotników. W niedzielę, 15 marca nadeszły tragiczne informacje.
Ciało mężczyzny znaleziono w lesie tuż obok wspomnianego jeziora. Ze wstępnych ustaleń policji nie wynika, by do śmierci tego człowieka przyczyniły się osoby trzecie. Na miejscu jest prokurator - mówi o2.pl rzecznik KWP w Lublinie, podinsp. Andrzej Fijołek.
Śmierć 33-latka potwierdziła również rodzina. W mediach społecznościowych jego teść, w imieniu swoim i córki, podziękował osobom, które zgłosiły się do poszukiwań mężczyzny. - Niestety w dniu dzisiejszym poszukiwania mojego zięcia zakończyły się tragicznie - napisał.