Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Przejdź na

5 powodów, za które Polacy pokochali te napisy

0
Podziel się:

Jak grzyby po deszczu wyrosły na co drugiej ścianie. Ukryte za szybą ramki lub wykonane z PCV. Instruują jak żyć, przypominają o priorytetach i stanowią kropkę nad “i” w wystroju naszego mieszkania. Jakimi pobudkami kierują się Polacy podczas zakupu napisów motywacyjnych za kilka, czasem nawet kilkaset złotych?

5 powodów, za które Polacy pokochali te napisy
(Instagram.com, dekosign)

To na czym się koncentrujesz rośnie. Nie od dziś wiadomo, że szczęście warunkowane jest pozytywnym myśleniem. Znaczenie zyskują te wydarzenia i okoliczności, którym sami nadajemy sens. Inspirujące motta i zagrzewające hasła stają się życiowym dopingiem, wtórującym własnym myślom. Powtarzając za znanym i cenionym mówcą publicznym Harvem Ekerem: “Myśli prowadzą do uczyć. Uczucia prowadzą do działań. Działania prowadzą do wyników”, stworzyliśmy niemalże mantrę, której kurczowo pragniemy się trzymać, a owe napisy mają nam w tym pomóc.

Wpisują się w popularny styl skandynawski i hasła minimalizmu. Po wypalającej nasze portfele z gotówki dobie konsumpcjonizmu, która zapoczątkowana została w latach 80. w USA, spragnieni jesteśmy całej otoczki, którą przynosi umiłowanie w prostocie. Razem z filozofią minimalizmu otrzymujemy wyznaczniki nowego stylu, a wśród nich owe napisy w czarno-białej kolorystyce w myśl idei “Less is more”. Stanowią one obowiązkowy element dekoracyjny w wystroju każdego mieszkania, w chłodnym stylu skandynawskim.

Życiowe drogowskazy. Jedni zapisują je w sercu, a inni na ścianie. Cel dla obu grup jest taki sam: kształtują światopogląd i przypominają o życiowych priorytetach. Traktujemy je personalnie, utożsamiając z nimi swoje życie. Starannie wybieramy ich treść, by jak najtrafniej oddawały sens życia, wykonywanej pracy bądź pasji. Jak modlitwa przed snem stają się powtarzanym codziennie dekalogiem wyznawanych wartości. Kiedyś nazywano to Światowidem, dziś nadużywa się słowa “motywacja”.

Modny element dekoracyjny. Część osób w napisach motywacyjnych widzi głębszy sens, element wiary we własne siły, czy życiowe wybory. Dla pozostałej części społeczeństwa napisy stanowią element wystroju mieszkania jak każdy inny “bibelot”. W pogodni za tłumem, nowymi gadżetami czy “insta-inspiracjami” znajomych, decydują się na ich zakup. Nie doszukują się drugiego dna, głębszego sensu czy ideologii. W natłoku spraw równie szybko zapominają o ich istnieniu.

Element stylu życia. Nasza codzienność “toczy się” często wokół motywacyjnych słów innych ludzi. Uwielbiamy podkreślać własny indywidualizm, a dzięki napisom możemy to wyrazić jeszcze dosadniej. Nauczyliśmy się głośno wypowiadać swoje potrzeby, aspiracje i ambicje. Coraz śmielej żyć, świadomiej jeść i ubierać się. W tym wszystkim dopingują motywacyjne treści, jakimi karmią nas duchowi mentorzy, idole czy naścienne dekoracje.

Z pewnością trend ten nie zaburza prawidłowego funkcjonowania. Wręcz przeciwnie - szereguje i porządkuje życiowe priorytety. Dla jednych będzie to dom i rodzina, dla drugich zamiłowanie do aktywności fizycznej, a dla innych zawodowe spełnienie. Czy ktokolwiek z nich nie ma prawa szukać mobilizującego wsparcia właśnie w naściennych dekoracjach?

Autor: Natalia Gorzołka

Teraz serce internetu w jednej aplikacji. Bądź na bieżąco i pobierz w Google Play albo App Store.

KOMENTARZE
(0)
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić