Ksiądz podgląda, kto nie segreguje śmieci, i piętnuje z ambony

Jeden w Jeleniowie jest cmentarz parafialny, jeden tam śmietnik i jedna nad nim kamera. Proboszcz wyłapuje nią wiernych, którzy są na bakier z ekologią.

Obraz
Źródło zdjęć: © Fotolia | F.Schmidt

*Nieposortowane śmieci kosztują więcej niż te rozdzielone do odpowiednich boksów. *A przecież potrzeba i na remont świątyni, i na jej ogrzewanie. Proboszcz Jeleniowa betonowe kosze koło cmentarza opatrzył tabliczkami z informacją, co gdzie wyrzucać i wymaga, by wierni zachowywali się zgodnie z literą prawa. Że nie wszystkie jego owieczki są białe, zamontował kamerę i podgląda.

Gdy do jednego kosza trafiają stare szklane znicze, te plastikowe, sztuczne kwiaty, trawa i papiery, ksiądz się denerwuje. Że mu koszty rosną, to grzmi co niedziela z ambony. Na komputerze trzyma nagrania. Wie dokładnie, kto nagrzeszył.

Słuchać tego już nie było można - odwiedzająca cmentarza pani Jadwiga skarży się "Gazecie Współczesnej" i dodaje - To, co zrobił teraz, przechodzi ludzkie pojęcie. Żeby na takich gruzach kamery wieszać! Wstyd i tyle.

Skończyło się podrzucanie śmieci. Wcześniej całymi wywrotkami przywozili. Chyba z innych, okolicznych cmentarzy, bo pełno było zniczy i sztucznych kwiatów - tłumaczy się z podglądania wiernych ks. Antonowicz.

W odpowiedzi na pytania wiernych o koszt kamery zasłania się niepamięcią.

Wybrane dla Ciebie