Przepychanki na mszy. Prowokacja czy spontaniczny protest?

Grupa kobiet zakłóciła mszę w warszawskim kościele św. Anny.

Obraz
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons CC BY-SA | Alina Zienowicz

*W kościołach w całym kraju w niedzielę odczytano list Episkopatu ws. aborcji. * Biskupi domagają się w nim, by polskie państwo "chroniło nienarodzone dzieci".

Życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem Dekalogu: „Nie zabijaj!”. Dlatego stanowisko katolików w tym względzie jest jasne i niezmienne: należy chronić od poczęcia do naturalnej śmierci życie każdego człowieka” – brzmi początek listu.

*Kiedy w kościele św. Anny ksiądz zaczął odczytywać list, usłyszeć można było głośne komentarze. * Swoje niezadowolenie wyraziło kilka kobiet. Jedna krzyknęła: "Tego nie da się słuchać!" Wierni próbowali uspokoić kobiety wzywając, by opuściły świątynię. Skończyło się na mocnych słowach i przepychankach - podaje niezalezna.pl.

O proteście jako pierwsza poinformowała gazeta.pl. Na mszy był bowiem jej reporter, który zarejestrował całe zamieszanie.

*W sieci zawrzało. *Niektórym nie spodobało się, że kościół stał się miejscem demonstracji:

Pojawily się również komentarze, że całe zajście zostało sfingowane:

Biskupi chcą całkowitego zakazu aborcji. Do tej pory jest ona dopuszczalna w razie zagrożenia życia dziecka lub matki albo w sytuacji, kiedy ciąża była efektem gwałtu.

Nie przegap:

Wybrane dla Ciebie