Zamach na bogaczkę z Monako. Polak przed sądem za zlecenie zbrodni

Wojciech J. jest wśród 10 oskarżonych, którzy odpowiedzą za śmierć Helene Pastor i jej szofera. Oboje zginęli zastrzeleni 4 lata temu.

Obraz
Źródło zdjęć: © East News | Piovanotto Marco/ABACA

Polak, który był zięciem zamordowanej miliarderki, odpowie za zlecenie zamachu. 77-latka została zastrzelona, gdy opuszczała szpital w Nicei. Wraz z nią zginął szofer Mohamed Darouich. W Aix-en-Provence ruszył proces w sprawie zamachu, który wstrząsnął nie tylko Francuzami - informuje BBC News.

Wojciech J. obawiał się utraty finansowania przez Helene Pastor. 69-letni dziś Polak przez 28 lat był mężem córki bogaczki, Sylvii. Para otrzymywała od jej matki 500 tysięcy euro co miesiąc na utrzymanie. Przedsięwzięcia finansowe mężczyzny były w opłakanym stanie, dlatego kiedy lekarze wykryli raka u jego partnerki, postanowił zabić teściową. W przypadku śmierci Sylvii Pastor wyschłoby źródło sporych dochodów, więc spróbował przejąć cały majątek Helene Pastor jeszcze przed śmiercią jej córki.

Poprzez swojego trenera fitness Polak zorganizował zamach. Bezpośrednimi wykonawcami byli dwaj płatni zabójcy z Marsylii (jeden z nich na zdjęciu poniżej). Ich kontrakt opiewał na 140 tysięcy euro. Strzelali 6 maja 2014 roku, gdy miliarderka wyjeżdżała ze szpitala w Nicei. Odwiedzała tam syna, który przeszedł zawał. Kierowca Helene Pastor zmarł od ran cztery dni po ataku, kobieta zmarła 21 maja. Zanim to się stało, dokładnie opisała policjantom napastników, którzy do niej strzelali.

Wojciech J. oszukał mnie. Mówił, że jego teściowa była potworem - zeznał w śledztwie trener fitness, który pomógł przygotować morderstwo.

Obraz
© AFP/EAST NEWS | BERTRAND LANGLOIS

Córka bogaczki - Sylvia - początkowo była w kręgu podejrzanych. Wkrótce jednak śledczy zrozumieli, że Wojciech J. działał bez wiedzy swojej żony, z którą ma córkę. Mężczyzna w chwili śmierci Helene Pastor pełnił funkcję konsula honorowego Polski w Monako. Początkowo po zatrzymaniu przyznał się do zlecenia zabójstwa Helene Pastor. Potem jednak odwołał zeznania. Dzisiaj twierdzi, że został wmanipulowany w sprawę śmierci swojej teściowej.

Sylvia Janowski
© East News | AP/Associated Press

Helene Pastor należała do drugiej najważniejszej familii Monako. Ustępowała jedynie Grimaldim - rodzinie panującej w księstwie - i była z nią niezwykle blisko zaprzyjaźniona. W momencie śmierci kontrolowała 15 procent nieruchomości w Monako. Jej majątek rozłożony na kilka firm szacowany był między 12 a 20 miliardami euro. Ulubioną rozrywką Helene Pastor była jazda po Monako charakterystyczną taksówką z Londynu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie
Leśniczka stała przy drzewie. Zrobili jej zdjęcie. Ważne działania
Leśniczka stała przy drzewie. Zrobili jej zdjęcie. Ważne działania
Skandal z udziałem 22-latka. Znęcał się nad matką
Skandal z udziałem 22-latka. Znęcał się nad matką
Masz stare nasiona? Tak sprawdzisz, czy wykiełkują
Masz stare nasiona? Tak sprawdzisz, czy wykiełkują
Tragiczny finał rozgrzewki. Mężczyzna nie żyje
Tragiczny finał rozgrzewki. Mężczyzna nie żyje
Napad na Polaka w Niemczech. Wiadomo, co ze sprawcami
Napad na Polaka w Niemczech. Wiadomo, co ze sprawcami
Historia pisana na nowo. Czaszki z Chin podważają dotychczasowe teorie
Historia pisana na nowo. Czaszki z Chin podważają dotychczasowe teorie
30-latek zaginął w Zakopanem. Ważna wskazówka ws. Andrzeja
30-latek zaginął w Zakopanem. Ważna wskazówka ws. Andrzeja
Ponad 50 kotów w 41-metrowym mieszkaniu. Szokujące znalezisko w Legnicy
Ponad 50 kotów w 41-metrowym mieszkaniu. Szokujące znalezisko w Legnicy
Droga niczym rwący potok. Niesie się nagranie z Wrocławia
Droga niczym rwący potok. Niesie się nagranie z Wrocławia
Matka i dzieci zaczadziły się w domu. Prokuratura ujawnia, co dalej
Matka i dzieci zaczadziły się w domu. Prokuratura ujawnia, co dalej
11-latek dostał pączka. Skończył w szpitalu. Okropny wybryk
11-latek dostał pączka. Skończył w szpitalu. Okropny wybryk
3,5 promila za kierownicą. Mimo zakazu ruszył w trasę
3,5 promila za kierownicą. Mimo zakazu ruszył w trasę