Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
aktualizacja

Zaskakująca wizja w komiksie "Azymut"

0
Podziel się:

Efektownie narysowany początek serii, która wydaje się wielce obiecująca.

Zaskakująca wizja w komiksie "Azymut"
(Materiały prasowe)

Pierwszy tom przynosi pytania, na które nie uzyskujemy szybkiej odpowiedzi. Trudno zorientować się w fabule. Zarysowanych zostało kilka wątków, które się splatają, ale nic konkretnego z nich jeszcze nie wynika.

Na pierwszy plan wysuwa się atrakcyjna dziewczyna, która najprawdopodobniej złamała serce połowie bohaterów. W jej pięknym ciele zdaje się skrywać zła dusza. Główną rolę w intrydze gra najpewniej także naukowiec, który kolekcjonuje osobliwe zwierzęta. Jest i kapitan statku, który chciał odkryć nowy ląd, ale przeszkodził mu kompas, który przestał działać. Pojawiają się także: łowca nagród, malarz (zgadnijcie, czyj obraz namalował…), książę i królik. Trzej ostatni oczywiście kochają się w pięknej kobiecie.

Świat komiksu trochę przypomina rzeczywistość, jest jednak jej groteskowo-futurystyczną wersją. Tytuł serii "Azymut" oraz pojawiający się w jej pierwszym tomie problem, jakim jest brak bieguna północnego, wydają się sugerować, że cykl będzie awanturniczo-miłosną historią o poszukiwaniu przyczyny, która doprowadziła do zmian praw rządzących światem.

Część pomysłów jest bardzo zaskakująca. Ze specjalnych jaj wykluwają się gadające zwierzątka, a ptaki czy owady wydają się być hybrydami żywych organizmów i maszyn. Stylizacje przypominają nieco epokę wiktoriańską, ale fantastyczne zwierzęta i różne typy humanoidalnych postaci przywołują na myśl rozwiązania rodem z fantasy. Ta różnorodność jest zaskakująca, a w połączeniu z efektownymi rysunkami i pastelowymi, stonowanymi kolorami, robi wrażenie.

Seria ma duży potencjal. Świat jest skomplikowany, ciekawy, ale brakuje mu spójności. To samo dotyczy zarysowanych wątków fabularnych. Póki co, pierwszy tom serii "Azumut" zatytułowany "Poszukiwacze zaginionego czasu", autorstwa duetu Wilfrid Lupano (scenariusz) i Jean-Baptiste Andreae, przynosi jednak więcej pytań, niż odpowiedzi.

Autor: Łukasz Chmielewski

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić