aktualizacja 

Złodzieje patriotyzmu

97

My – polscy patrioci, ciężką pracą budujący nasz kraj, płacący podatki, tworzący polską kulturę, prowadzący firmy, działający w organizacjach społecznych – jesteśmy ofiarami narastającej epidemii kradzieży pojęć. Pojęć podstawowych, które przysługują nam na równi z tymi, którzy ich nieustannie nadużywają. Polskości i patriotyzmu.

Złodzieje patriotyzmu
(Instagram/piotrgaluhn)

Złodziej patriotyzmu to ktoś, komu wydaje się, że, by zostać patriotą, wystarczy się drzeć i nienawidzić. Lewicy, centrystów, gejów, ateistów, Arabów i wszystkich, którzy ich przypominają. Że pełniąc urząd publiczny trzeba mieć usta pełne farmazonów o „antypolakach”, „polskojęzycznych”, „polakożercach” i „antypatriotach”. A jednocześnie działać przeciwko wolnościom dla Polaków i polskiej, narodowej kulturze.

Złodziej patriotyzmu umie tylko nakręcać agresję. W rocznicę Powstania Warszawskiego tłumy kiboli znieważyły pamięć zamordowanych, skandując obelgi i odpalając petardy w godzinę „W”. Na pewno wiedzą, że na pogrzebie się milczy – postanowili po prostu zawłaszczyć tragedię wszystkich Polaków. Wzburzenie prawdziwych patriotów wywołało ostatnio zdjęcie bejsbolowego kija, na którym jakiś domorosły biznesmen zamieścił wizerunek Małego Powstańca. Do czego takie kije służą podgolonym bandytom i jak to świadczy o ludziach sprzedających i kupujących te akcesoria – tłumaczyć nie trzeba. Zagubiony chłopiec, który od dwóch lat jest księdzem, wygłasza na Facebooku antysemickie brednie, ignorując zakaz wystąpień nałożony na niego w związku z faszystowskimi kazaniami we wrocławskim kościele.

W ostatnich dniach w Kielcach znieważono flagę naszego Państwa symbolami Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Urządzono publiczny raut na cześć tej formacji kolaborującej z hitlerowcami. Raporty Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej mówiły o nich jako o zdrajcach korzystających z niemieckiego wsparcia i aktywnie współpracujących z gestapo, znienawidzonych przez mieszkańców świętokrzyskich wsi. Dziś złodzieje patriotyzmu każą nam ich czcić. Nas nie ogłupią – nasi dziadkowie i babcie pamiętają wojnę, wielu walczyło nawet przeciw faszystom. Przyzwolenie na kłamliwą, antypolską propagandę grozi jednak ogłupieniem kolejnych pokoleń.

A złodzieje patriotyzmu nie ukrywają, że chcą je ogłupić. Minister-prokurator Zbigniew Ziobro zażądał wprowadzenia nowych przepisów. W teorii miałyby one karać używanie pojęcia „polskie obozy śmierci” (konia z rzędem, księżniczkę i pół królestwa temu, kto wskaże mi użycie tego pojęcia w polskiej nauce czy publicystyce). W praktyce skazywałyby na trzyletnie więzienie każdego, kto ośmieliłby się pisać o polskiej odpowiedzialności za zbrodnie na Żydach, Ukraińcach, czy prawosławnych Białorusinach – czyli o historycznej prawdzie.

Trwa ładowanie wpisu:instagram

Złodzieje nie wiedzą, że patriotyzm nie polega na bezkrytycznym wychwalaniu swojej Ojczyzny. Ważną jego częścią jest też przyznanie się do winy tam, gdzie to konieczne. Przepracowanie swoich błędów z przeszłości po to, by nigdy więcej ich nie popełnić. Patriota chce być człowiekiem coraz doskonalszym, i coraz większej doskonałości chce dla swojego państwa. Nie musi uciekać się do kłamstw i pudrowania wizerunku. Prawda, nawet ta najboleśniejsza, jest dla niego źródłem siły. Umie przebaczyć i prosić o przebaczenie. Zamiast wrzeszczeć na ulicach, ciężko pracuje i płaci podatki. Zamiast malować kije bejsbolowe, działa na rzecz dobra wspólnego w organizacjach, czy choćby pomagając ludziom w najbliższym otoczeniu. Zamiast domagać się ustawowej cenzury, walczy o prawa obywatelskie. Tworzy kulturę, zamiast obrzucać ją błotem.

Może więc lepiej wprowadźmy kary za przekręcanie znaczenia fundamentalnych pojęć? Moglibyśmy wtedy karać tych wszystkich hochsztaplerów, którzy mówią „przywracamy godność Polaków” jednocześnie odbierając Polakom podstawowe, konstytucyjne prawa. Którzy mówią „narodowa kultura”, jednocześnie niszcząc te kulturę, odmawiając publicznego finansowania wybitnym artystom i dewastując promocję narodowej sztuki na świecie. Którzy każą nam „kochać Polskę”, a jednocześnie całym sercem nas nienawidzą – nas, którzy dla tej Polski zrobiliśmy więcej, niż można by od nas oczekiwać.

Nie musi to być kara więzienia – nie mam w sobie prokuratorsko-ministerialnej żarliwości. Wystarczy „kara” pomocy bliźnim w potrzebie, odpracowania kilkunastu godzin na rzecz pogardzanej mniejszości, czy po prostu jedna wizyta w teatrze i lektura dwóch porządnych książek. Świat od razu zmieniłby się na lepsze, a złodzieje patriotyzmu odeszliby do dalekiej, zapomnianej przeszłości.

Michał Zygmunt specjalnie dla o2.pl

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić