Czesi uchodzą za jeden z najbardziej zdigitalizowanych krajów w Europie. Od 2008 roku niwelują obieg gotówki. Zlikwidowali m.in. halerze, czyli "czeskie grosze". Nominały nie występują już w formie fizycznej. Sklepy posługują się jeszcze tymi jednostkami, ale praktycznie można zapłacić za nie tylko kartą.
Co z osobami, które chcą uregulować należności za zakupy gotówką? Time for Prague pisze wprost: zapłacą więcej. To konsekwencja zaokrąglenia cen. Przykładowo produkt, który kosztuje 21,50 koron czeskich, dla osoby płacącej gotówką będzie kosztować 22 korony.
Sprzedawcy nie mają w jaki sposób wydać reszty swoim klientom. Według czeskich dziennikarzy, sklepy chętnie korzystają z możliwości ustanawiania niepełnych cen. Ma to wymiar marketingowy (wrażenie niższej niż w rzeczywistości ceny) oraz faktyczny. Osoby, które płacą kartą są promowane, a fani gotówki muszą się liczyć z większymi wydatkami. Niektórzy uważają, że jest to forma "handlowgo scamu".
Czescy dziennikarze podkreślają też, że w Czechach coraz częściej akceptowana jest również forma płatności w euro.